cze 302024
 
k30 + k30

Właśnie mija mi trzydzieści lat z grami fabularnymi. Pierwszą sesję poprowadziłem pod koniec czerwca lub na początku lipca 1994 roku (Oko Yrrhedesa z „Magii i Miecz” 7/94). Za chwilę, w okolicach września, stukną mi także trzy dekady od pierwszego kontaktu z fandomem – bardzo nieśmiałego, co prawda, ale już dawno uznałem, że kontakt to kontakt i nie ma sensu się rozdrabniać. Przekroczyłem próg jedną nogą i nie było już odwrotu. RPG stało się bramą do fandomu miłośników fantastyki i od tamtej pory nigdy nie zdarzyło mi się rozdzielać tych dwóch aktywności.

W ciągu tych trzydziestu lat grania i działalności fanowskiej poznałem wielu ludzi. Z niektórymi się dogadałem, z innymi nie – jak to w życiu. Z częścią z nich wciąż mam kontakt. Inni zniknęli z mojego radaru lub to ja im zniknąłem z pola widzenia. Ktoś odchodził, ktoś się pojawiał, podobnie … [czytaj dalej]

 Zamieścił: dn. 30/06/2024 o 15:28
gru 302023
 
Rok 2023 w zarysie

Jak co roku nie mam ochoty na pisanie podsumowania polegającego na wyliczance, kto ma więcej kostek. Podsumowuję zatem, że grałem, redagowałem i żyję, a na blogowanie zabrakło czasu. W przyszłym roku raczej nie będzie inaczej. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że rok 2024 będzie fajny, erpegowo i ogólnie, i że nie będę tu musiał pisać kolejnych pożegnań.

Trzymajcie się, grajcie zdrowo i do zobaczenia na jakimś konwencie. :)

PS. Ilustracja bez związku, taka się wylosowała z kupki wstydu półki.

[czytaj dalej]

 Zamieścił: dn. 30/12/2023 o 20:54
gru 302022
 
2022: RPG, konwenty, Liz Danforth i czekolada

To podsumowanie mijającego roku miało być tak samo lakoniczne jak poprzednie. Nie mam bowiem potrzeby ani ochoty wypisywać, ile to sesji zagrałem ani ile godzin materiału wideo wypuściłem w sieć (dla ciekawych: tyle sesji, ile się udało, oraz zero godzin, ponieważ obecną modę na kilkugodzinne gadanie o niczym do kamery mam w głębokim poważaniu). Znajomy (pozdrawiam, SH!) sprawił jednak, że chwilę zastanowiłem się nad ostatnimi miesiącami i uznałem, że skoro mam chwilę oddechu, to może jednak coś naskrobię.

1. Granie. W sierpniu 2021 wróciliśmy do grania na żywo i poza kilkoma epizodami przeskoczenia do sieci (ktoś się pochorował, ale chciał grać bez zarażenia reszty) spotykamy się regularnie przy koli i chipsach. Dotarliśmy do połowy kampanii w Band of Blades. Jest fajnie, choć … [czytaj dalej]

 Zamieścił: dn. 30/12/2022 o 21:58
gru 312021
 
2021: Coś w rodzaju podsumowania

W ciągu mijającego roku nadal regularnie grałem w gry. Było fajnie. Resztę czasu zjadła mi praca nad polską edycją Conana (pewnie napiszę coś więcej, jak się sprawy domkną). W przerwach udało mi się przeczytać dwie nowe książki Jona Petersona: The Elusive Shift (pierwsze lata istnienia gier fabularnych i dyskusje o tym, jak w nie grać) oraz Game Wizards (TSR w latach 1974–1985, konflikt Gygaxa z Arnesonem i wszelkie ówczesne zamieszania wokół Dungeons & Dragons). Polecam obie, są rewelacyjne.

Gra roku: Those Dark Places. Ma parę drobnych mankamentów, ale nie przeszkadzają one w zabawie. Prosta, szybka mechanika, błyskawiczne tworzenie postaci – doskonały wypełniacz, jak coś się wysypie. Szkoda tylko, że autor nie potrafi dobrze spisywać przygód, bo pomysły ma fajne.

I to tyle. … [czytaj dalej]

 Zamieścił: dn. 31/12/2021 o 13:37
sie 222021
 
Mogę. Nie muszę.

Od jakiegoś czasu grywam sobie w RPG. Bywa, że prowadzę co tydzień, a niekiedy nawet częściej, czyli ponoć mistrzuję „etatowo”, jak się ostatnio mawia. ;)

Moje poglądy na to, czym dla mnie są gry fabularne, ewoluowały z biegiem lat. Przechodziłem fascynację rozmaitymi podejściami, szukałem w RPG różnych rzeczy i tak dalej. Z czasem doszedłem do obecnego miejsca i jest mi w nim całkiem fajnie. Po drodze dotarło też do mnie, że skoro RPG to hobby, powinno mi zatem sprawiać przyjemność, a nie być obowiązkiem lub zestawem wymagań do spełnienia.

Hobby z definicji uprawia się w czasie wolnym dla frajdy i odpoczynku, a zatem bez presji i przymusu. W ramach hobby można robić rzeczy, jeśli ma się na nie ochotę. W ramach hobby być może nawet powinno się coś robić, lecz nadal nie będzie to przymus, raczej zalecenie. Przymus pojawia … [czytaj dalej]

 Zamieścił: dn. 22/08/2021 o 19:02
gru 312020
 
2020, ty…

Kończy się rok, pora na bilans. Fajnie, że nie muszę podsumowywać mijającej dekady, gdyż zrobiłem to rok temu przy innej okazji. ;)

W skrócie: grałem sesje, zarówno jako MG, jak i gracz. Ile ich było, nie pamiętam, nie liczyłem. W związku z brakiem danych nie stanę do corocznych, bezsensownych zawodów wymachiwania najdłuższą kostką.

W marcu, jak pewnie większość drużyn, przeszliśmy z grania na żywo do sieci, ze wszystkimi zaletami i wadami tego rozwiązania. Zdecydowanym plusem jest to, że nie trzeba sprzątać po sesji. ;) Z drugiej strony, Roll20 jak było prymitywnym, stawianym na odwal się narzędziem, tak nadal wygląda i działa niczym kawał nieheblowanej dechy. Discord przynajmniej jako tako się sprawdza. I tak się to pokręci pewnie jeszcze przez minimum kolejne pół roku, aż sytuacja zacznie się normować.

Wcześniej z graniem … [czytaj dalej]

 Zamieścił: dn. 31/12/2020 o 17:24
lip 132020
 
Dwie dekady po debiucie

Jakoś w 1997 lub 1998 roku wysłałem na anglojęzyczną listę dyskusyjną WFRP kilka wymyślonych przeze mnie czarów. Dostałem tylko jedną odpowiedź, za to bardzo fajną. Graeme Davis, jeden z oryginalnych autorów Warhammera FRP, pracował akurat nad nowym dodatkiem do tej gry – Apocrypha 2: Chart of Darkness – i potrzebował paru zaklęć dla kapłanów Ranalda. Moja nastoletnia radość nie miała granic. Zwłaszcza, że potem w skrzynce pojawił się prawdziwy, amerykański czek. A jakiś czas po nim także sam podręcznik, wydany w 2000 roku. Miałem w nim cały rozdział, zajmujący aż jedną stronę! To był mój erpegowy debiut jako autora w drukowanej publikacji, do tego od razu oficjalnej i przeznaczonej do mojej (wówczas) ukochanej gry. No dobrze, nadal kocham pierwszą edycję WFRP. ;)

Po dwudziestu latach od tamtego zdarzenia … [czytaj dalej]

 Zamieścił: dn. 13/07/2020 o 17:13
gru 312019
 
25 lat

Na początek drobna korekta dat. W 2016 roku pisałem o 20 latach w fandomie, jednak w Dublinie zrozumiałem, że tak naprawdę do fandomu wszedłem dwa lata wcześniej, niż mi się wydawało, choć zaledwie jedną nogą, do tego nieśmiało zatrzymując się w progu. Stało się to za sprawą najstarszego sposobu dołączenia do społeczności fanów: w 1994 roku wysłałem list do czasopisma „Magia i Miecz”, które to ów list opublikowało (na marginesie: historia ta wzbudziła szczery entuzjazm w gronie, które działalność fanowską zaczynało od pisania listów dawno, dawno temu, a ze względu na wiek i staż z powodzeniem mogłoby być moimi dziadkami i babciami). Jako że w liście znalazła się prośba o kontakt ze strony innych fanów, poznałem w ten sposób parę osób, dotarła też do mnie korespondencja od kilku klubów i księgarń. Dwa lata później … [czytaj dalej]

 Zamieścił: dn. 31/12/2019 o 16:59
gru 192019
 
Dlaczego będę prowadził Pendragona

Będę prowadził Pendragona, ponieważ Pendragon świetnym systemem jest. ;)

Oto krótka opowieść, jak do tego doszło.

Jechaliśmy na tegoroczny Nordcon. Podczas podróży, jak to bywa, prowadziliśmy zaangażowane dysputy na ważkie tematy. Grono było spore (8 osób) i zacne, i tym bardziej radośnie się dyskutowało, by droga z Krakowa nad morze nie dłużyła się za bardzo.

W pewnym momencie rozmowa zeszła na Pendragona. A że przy stole siedziały akurat trzy osoby grywające razem co tydzień – Nelek, Alqua i niżej podpisany – coś musiało być na rzeczy. Tu pierwsza dygresja: Pendragon to taki nasz drużynowy obiekt żartów spod szyldu: „zagralibyśmy, ale nikt nie poprowadzi”. Powody, dlaczego nikt nie ma na to ochoty (choć może raczej nazwałbym to brakiem zapału), to pewne obawy, że w naszej grupie ten system … [czytaj dalej]

 Zamieścił: dn. 19/12/2019 o 17:55
paź 032017
 
Spotkania losowe na szlaku (T&T)

Poniższa tabela spotkań losowych, zainspirowana górską wycieczką, przeznaczona jest do systemu Tunnels & Trolls. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, by zaadaptować ją do innych gier. Rozpiska spotkań zadziała podczas przygód na odludziu, choć po pewnych modyfikacjach i kreatywnym interpretowaniu wyników można jej używać także w podziemiach.

Proponuję potraktować przygody na szlaku jako przeciwników i przypisać im Punkty Potwora zgodnie z mechaniką T&T. Wynik „starcia” w przypadku „przegranej” oznacza odniesione przez bohaterów obrażenia, siniaki, zadrapania, uszkodzenia sprzętu, stratę czasu (każde spotkanie trochę trwa, do tego specyficzne warunki mogą dodatkowo opóźnić drużynę) i inne podobne efekty, niekoniecznie sprowadzające się do fizycznie zadanych ran. Przy czym każda postać rzuca domyślnie jedną kostką (jak przy walce bez broni) i dolicza do wyniku premie … [czytaj dalej]

 Zamieścił: dn. 03/10/2017 o 16:49