Wrz 262014
 
List do redakcji

Szanowna Redakcjo „Magii i Miecza”,

Dawno nie pisałem listów do redakcji. Cieszę się, że znów mogę to robić, do tego korzystając z bardziej zaawansowanych zdobyczy cywilizacji niż kartka i długopis, jak ostatnim razem niemal 20 lat temu. Bardzo dziękuję za nowe (stare?) pismo, czytam z zainteresowaniem. Na razie zapoznałem się z wybranymi tekstami. Chciałbym przekazać moje uwagi dotyczące dwóch zauważonych drobiazgów.

1. Wywiad z Johnem Wickiem. W rozmowie przywołano sprawę zaginięcia Jamesa Dallasa Egberta III i inspirowanego tym zdarzeniem filmu Mazes and Monsters. Pomijając powody, dla których Egbert wkroczył do znajdujących się pod budynkiem Michigan State University rozprowadzających parę (napisał list pożegnalny, potem ukrywał się u znajomego), historia nie zakończyła się tak szczęśliwie, jakby chciał tego Wick. Egbert cierpiał na depresję, … [czytaj dalej]

 Zamieścił: dn. 26/09/2014 o 19:23
Mar 172014
 
Graj cycem

Myślałem, że w fandomie widziałem już sporo, lecz Pyrkon właśnie mnie zaskoczył i w moim prywatnym rankingu kretynizmów zaszedł naprawdę wysoko. Najpierw oddajmy fakty: cyca na wizji nie było (nie musiało być, wystarczyło to, co pokazano i jak to pokazano), kostki rozdawane uczestnikom konwentu będą innymi kostkami niż te z wanny (były ponoć co do tego wątpliwości). Jednak to, co zaprezentowano, zmusza do zadania paru pytań i zgłoszenia kilku zastrzeżeń.

Nie mam zamiaru linkować do tej, pożalcie się bogowie, reklamy konwentu i firmy robiącej kostki (nazwę celowo pomijam) w jednym. Linki są wszędzie, nie ma sensu jeszcze bardziej pozycjonować tego wytworu wyobraźni starego capa. Zastanawiam się, gdzie organizatorzy konwentu i szefostwo wspomnianej firmy mieli głowy, kiedy wpadli na tak genialny pomysł. Podejrzewam, … [czytaj dalej]

 Zamieścił: dn. 17/03/2014 o 01:16
Wrz 162012
 
Battle Łódka Gąsienica

Z powodu pokłócenia się autora mangi Battle Angel Alita z dotychczasowym wydawcą, cofnięto wszystkim zagranicznym firmom licencję na ten tytuł. JPF ogłosił promocję na BAA, chcąc najwyraźniej pozbyć się zalegających egzemplarzy – skorzystałem więc i nabyłem całą serię. Dawno nie kupowałem komiksów, do tego OAV na podstawie mangi było fajne.

Co jakiś czas autor dorzuca na dole strony przypisy objaśniające fantastyczno-techniczne aspekty świata BAA. Pod koniec pierwszego tomu natrafiłem na następujący tekst (wyróżnienie moje,  foto poniżej):

Zastosowano ją [magnetohydrodynamikę] również w gąsienicach atomowej łodzi podwodnej nowego typu w filmie „Polowanie na Czerwony Październik”.

Manga ukazała się w Polsce w 2003 roku. Co ciekawe, tomik miał kilku redaktorów, korektora – i żadna z tych osób … [czytaj dalej]

 Zamieścił: dn. 16/09/2012 o 15:00
Lis 042011
 
Popkultura trudna język

Szanowna Redakcjo POLITYKI,

Zdaję sobie sprawę, że nie każdy musi wiedzieć, kto Guy Fawkes, a kto d’Artagnan. Więcej, rozumiem, że popkultura – a zwłaszcza komiks – to dla „ludzi głównego nurtu” bzdury niewarte uwagi (a ponoć już dawno temu wyszliśmy z getta fantastycznego). Jednakże pragnąłbym, aby publikowane na łamach POLITYKI teksty były poprawne merytorycznie.

Nie wiem, czy to osoba przeprowadzająca wywiad nie miała pojęcia, o czym mówi, czy też redaktor myślał, że wie lepiej (albo gorzej – nie sprawdził, bo myślał, że wie), ale mam nadzieję, że tego typu błędy nie będą się w POLITYCE zdarzały. Popkultura czy nie, warto zadbać o poprawność informacji.

Źródło cytatu: POLITYKA 45(2832)/2011, str. 53, Martyna Bunda Płomienie protestu[czytaj dalej]

 Zamieścił: dn. 04/11/2011 o 12:06
Wrz 252011
 

Wybrałem się na Inne Sfery. Od strony konwentowej impreza była sympatyczna, choć bez rewelacji (technicznie było poprawnie, choć nie przyglądałem się za bardzo – ważne, że był papier i ciepła woda, a śmieci sprzątano na bieżąco). Od strony towarzyskiej był to wyjazd udany – fajnie było spotkać paru dawno niewidzianych znajomych i poznać kilka nowych osób (KFC – gdzieś Ty się schował?).

Zgrzytało natomiast podejście do uczestników, prezentowane przez ochronę imprezy. Sprawdzanie identyfikatorów podczas „lotnej kontroli” nie może polegać na warczeniu „Plakietka!”. Podobnie doglądanie, by konwentowicze nie wchodzili w butach na salę gimnastyczną przeznaczoną na sleeproom (podpowiedź na przyszły rok: wyłożyć parkiet folią), nie powinno polegać na wrzeszczeniu „Buty!” – tym bardziej, że ludzie stosowali się do zaleceń (choć jeśli przymyka się oczy na dziewczyny … [czytaj dalej]

 Zamieścił: dn. 25/09/2011 o 21:58
Wrz 062011
 
Test jakości ekranizacji

Siedząc dzisiaj w kinie (na czym siedziałem – o tym w kolejnym akapicie) wymyśliłem sposób testowania jakości ekranizacji. Należy z filmu wyrzucić wszelkie nazwy własne (z dialogów, narracji i napisów): imiona, nazwy miejsc, przedmiotów i tak dalej. Jeśli po takim zabiegu nadal da się rozpoznać na bazie jakiego materiału wyjściowego powstał film, ekranizacja jest udana. Polecam spróbować dla Władcy pierścieni, Legend of the SeekerGry o tron.

Conan (w 3D, którego nie widać) testu nie zdał. Film położyła fabuła. Zamiast wziąć na warsztat jedno z opowiadań Howarda, ktoś wymyślił sztampową historię o zemście, ratowaniu świata i wyzwalaniu niewolników. Równie dobrze ten film mógłby się nazywać „Umięśniony koleś w czerwonej kiecce, co się nie brudzi i nie niszczy, mści się i ratuje świat … [czytaj dalej]

 Zamieścił: dn. 06/09/2011 o 23:25
Maj 282011
 

Jednym z najczęściej powracających okołoerpegowych tematów jest spór „mechanika vs reszta świata”. Od czasu do czasu ktoś wyciąga demona z szafy i można poprawić sobie humor, czytając takie kwiatki, jak: „RPG może mieć zasady, ale nie musi mieć mechaniki i statystyk postaci” czy „fabuła jest nadrzędnym elementem RPG” albo znów usłyszeć o grach kościanych i towarzysko-strategicznych. Jakby używanie kostek paliło żywym ogniem, a powoływanie się na zasady było złem wcielonym.

Mechanika w RPG działa zawsze i wszędzie. Bez mechaniki nie ma gry, przy czym, jeśli odwołać się do podziału mechaniki RPG na Dramę, Karmę i Fortunę, okaże się, że gdy oparte na samej Karmie nie istnieją. Tak więc zabawa, w której wszyscy radośnie opowiadają sobie historyjkę, nie będzie grąRPG – może mieć swoje zasady, dlaczego nie, ale „teraz mówi Zenek, jak … [czytaj dalej]

 Zamieścił: dn. 28/05/2011 o 12:03
Wrz 082010
 

Pozwoliłem sobie pożyczyć cytat, który jest tytułem niniejszego wpisu, z tej oto dyskusji.

Jakaś nieszczęśniczka wyraziła swoją opinię o okładce planowanego dodatku do Wolsunga zatytułowanego W pustyni i w puszczy. Okładka (do wglądu pod powyższym linkiem) przedstawia steampunkowego mechanicznego słonia, myśliwego i upolowaną zwierzynę.

Dlaczego nieszczęśniczka? Otóż osoba ta wyraziła swoją opinię na temat okładki – chodziło konkretnie o pozę, w jakiej myśliwy z flintą góruje nad upolowanym (zapewne martwym) lwem i o samo (być może martwe) zwierzę należące do rodziny kotowatych. Ogólnie rzecz biorąc rozchodziło się o przekaz grafiki, łowcę i jego ofiarę i tak dalej – w skrócie: dlaczego grafik musiał przedstawić akurat ubicie zwierzaka, zamiast, na przykład, schwytania go na potrzeby ogrodu zoologicznego czy też cyrku (można wnioskować w ten sposób … [czytaj dalej]

 Zamieścił: dn. 08/09/2010 o 22:10
Lis 072009
 

Przed zainstalowaniem Brothers in Arms: Hell’s Highway zerknąłem na sieciowe recenzje. Chwalono między innymi oprawę dźwiękową, w tym dialogi. Poprzednie części (BiA: Road to Hill 30BiA: Earned in Blood) postawiły poprzeczkę wysoko, a polskie wydania pozwalały na wybór wersji językowej, co pzowalało na zabawę w komfortowych warunkach, zgodnie z zamysłem autorów (co nieco o dobieraniu aktorów jest w dodatkach do BiA).

Podczas instalacji zaniepokoił mnie brak możliwości określenia, czy chcę grać w wydanie oryginalne, czy spolszczone. Pewnie język da się wybrać w opcjach z poziomu gry – pomyślałem naiwnie. Uruchomiłem BiA: HH, wzdrygnąłem się na polskich napisach w menu i zagłębiłem się w opcje w poszukiwaniu ustawień językowych.

Nie było ich. Nie dało się zmienić języka.

Zacisnąłem … [czytaj dalej]

 Zamieścił: dn. 07/11/2009 o 13:52
Kwi 152008
 
DGCC

DGCC: de gustibus coś tam coś tam to internetowa wariacja na temat sentencji de gustibus non est disputandum. Owszem, o gustach dyskutować nie ma sensu. Inna sprawa jednak, kiedy ktoś przez pryzmat swoich preferencji ocenia jakiś produkt. Nóż mi się wtedy w kieszeni otwiera. Ja, dla przykładu, nie słucham jazzu, bo mi się nie podoba. Po co miałbym się katować muzyką, o której mógłbym tylko powiedzieć, że jest do bani? Niezależnie, jak wirtuozersko ktoś by mi ten jazz zagrał, nie strawię i już. Więc nie słucham i nie komentuję – bo i po co? Jeśli ktoś jednak decyduje się zawrzeć bliższą znajomość z dowolnym produktem (pop)kultury, który nie wpasowuje się w jego gust odbiorcy, sam jest sobie winien. Tym bardziej, jeśli można było zapoznać się wcześniej z jakąś … [czytaj dalej]

 Zamieścił: dn. 15/04/2008 o 12:52