Kwi 112018
 
O malowaniu kostek

Zacznę od dygresji. Założona w 1965 roku przez Phillipa E. Orbanesa firma Gamescience była jednym z pierwszych wydawców gier wojennych. Historia całego przedsięwzięcia jest burzliwa, powiązana zarówno z grami wojennymi, jak i fabularnymi. To jednak nie Orbanes (projektant gier, wieloletni późniejszy pracownik Parker Brothers) jest kojarzony z Gamescience i RPG, lecz trzeci właściciel firmy, Lou Zocchi. Człowiek, który na pewien czas zmienił niewielkie wydawnictwo w potężnego i wpływowego dystrybutora gier oraz dał graczom porządne i trwałe kostki.

W latach 70. wielościenne kości były w USA trudno dostępne. Sprowadzała je z Taiwanu tylko jedna firma – Creative Publications. Jako monopolista dyktowała warunki oraz obsługiwała wszystkich zainteresowanych, w tym TSR, przez co jej magazyny często świeciły pustkami. Do tego importowane kości były wykonane z bardzo kiepskiego, … [czytaj dalej]

 Zamieścił: dn. 11/04/2018 o 08:06
Sty 302017
 
Co mam na półce – sześć lat później

Pół tysiąca podręczników zajmuje nieco miejsca.

Sześć lat temu Szczur zażyczył sobie spisu moich gier fabularnych. Wrzuciłem zatem na sieć przygotowaną jakiś czas wcześniej listę. Dobrze skatalogowana kolekcja to świetny sposób na uniknięcie dubli. Człowiek jest z dala od domu, znajdzie jakąś okazję, a potem dziwi się, że taki sam podręcznik już stoi na półce. Lista gier (książek, filmów, seriali, komiksów itp.) to przydatna rzecz.

Pierwszy spis moich gier fabularnych obejmował jakieś 200 pozycji. Obecnie liczy 556 tytułów (nie, nie przeczytałem wszystkiego, jeszcze ;)). Są tam przede wszystkim podręczniki główne i dodatki. Do tego dochodzi garść ebooków – to publikacje,  które nie ukazały się w wersji drukowanej, a są częścią jakiejś linii wydawniczej. Na listę trafiło także kilka poradników … [czytaj dalej]

 Zamieścił: dn. 30/01/2017 o 23:17
Sty 222017
 
Czym są gry fabularne?
Wstęp

Dość trudno jest wyjaśnić, czym są gry fabularne, do tego w taki sposób, żeby zupełnie zielona osoba załapała specyfikę tej rozrywki. O wiele lepiej jest zademonstrować RPG podczas rozgrywki. Czasem jednak nie ma możliwości poprowadzenia sesji i pozostaje sięgnąć po opis.

Dawno temu opublikowałem na Polterze tekst na ten temat (nadal tam wisi). Chyba nie był zły. Nawet wypożyczyłem go paru stronom internetowym, które potrzebowały podobnego omówienia. Po paru latach artykuł przerobiłem, skróciłem i porzuciłem. Miałem dopisać fragment pokazujący przebieg rozgrywki, lecz nigdy nie chciało mi się nic wymyślić.

Jakiś czas temu wróciłem do tego tekstu. Przerobiłem go ponownie, tym razem już na własne potrzeby, poprawiłem i znów odstawiłem do kąta. Po drodze dostałem propozycję opublikowania go … [czytaj dalej]

 Zamieścił: dn. 22/01/2017 o 00:03
Mar 142016
 
Sceptyk i entuzjasta o "The X-Files"

Planowałem napisać parę słów o 10. sezonie The X-Files, lecz traf chciał, że udało się zrobić coś innego. Wraz z Borysem Jagielskim na łamach Esensji dyskutujemy o tym, dokąd nas zaprowadził powrót Muldera i Scully, co się stało z UFO i teoriami spiskowymi oraz czy warto wyglądać kolejnego sezonu – jeśli oczywiście powstanie. Zapraszam: Z Archiwum X: Czary mary, spisek stary [Uwaga! Spoilery!].

[czytaj dalej]

 Zamieścił: dn. 14/03/2016 o 15:09
Gru 152015
 
Doktor do samodzielnego montażu

Gdyby dwa lata temu ktoś mi powiedział, że będę budował TARDIS z Lego, to pewnie bym wzruszył ramionami. Doctora Who kojarzyłem, choć nie miałem nigdy szansy obejrzeć choćby fragmentu serialu. Aż nadszedł dzień, kiedy to zobaczyłem pierwszy odcinek (ten po reboocie; oryginalny wciąż czeka na swoją kolej). Zobaczyłem i wsiąkłem. Doktor jest fajny, Daleki są fajne, Anioły są fajne, wszystko jest fajne. Kiedy przeczytałem, że będzie zestaw Lego Doctor Who, od razu włączyło mi się muszetomieć. Co było zrobić, pieniądze z portfela wyszły, a poziom nerdozy podskoczył znacząco.

Kiedyś bardzo lubiłem klocki Lego. Niestety, były dostępne tylko w Pewexie i oglądałem je głównie przez szybę, choć parę małych zestawów trafiło w moje ręce. Potem trochę urosłem i znalazłem sobie … [czytaj dalej]

 Zamieścił: dn. 15/12/2015 o 01:58
Gru 012013
 
Star Trek: TOS - filmy kinowe

Gdy oryginalny serial Star Trek został w 1969 roku zdjęty z ramówki, Gene Roddenberry starał się namówić wytwórnię Paramount do kontynuowania serii w formie filmu kinowego. W międzyczasie pojawił się pomysł na kolejny serial telewizyjny (ostatecznie niezrealizowany, Star Trek: Phase II doczekał się zdjęć testowych i kilkunastu scenariuszy – trzy z nich zostały później wykorzystane podczas kręcenia Star Trek: The Next Generation oraz fanowskiego serialu Star Trek: Phase II, który gorąco polecam). Jednak sukces filmu Bliskie spotkania trzeciego stopnia – co miało udowadniać, że da się zarobić na filmie science-fiction, który nie ma w tytule Gwiezdnych wojen – zachęcił studio do przyjrzenia się ponownie prognozom przeniesienia Star Treka na duży ekran. Zrezygnowano zatem z projektu Phase II[czytaj dalej]

 Zamieścił: dn. 01/12/2013 o 20:57
Gru 182012
 
Star Trek: The Animated Series

Star Trek: The Animated Series

Misja USS Enterprise miała trwać pięć lat. Niestety, serial zdjęto z ramówki po trzeciej serii. Jednak na początku lat 70., zachęcone wynikami sprzedaży ST: TOS innym sieciom telewizyjnym, studio Paramount Television zdecydowało się zainwestować w animowany serial Star Trek. Zaangażowano niemal całą obsadę oryginalnego serialu, więc postacie nie tylko były do siebie mniej lub bardziej podobne, ale dodatkowo zgadzały się dubbingowane głosy. Ze względu na ograniczony budżet swojej roli chorążego Chekova nie powtórzył Walter Koenig (za to napisał scenariusz odcinka The Infinite Vulcan) – jego miejsce zajęli porucznik Arex i porucznik M’Ress. Pierwszy odcinek (z 22) wyemitowano 8 sierpnia 1973 roku, dokładnie siedem lat po premierze Star Trek: [czytaj dalej]

 Zamieścił: dn. 18/12/2012 o 23:25
Wrz 242012
 
FTL: Faster Than Light

Nigdy wcześniej nie miałem wrażenia, że powoli popadam w uzależnienie. Dopiero po zagraniu w FTL: Faster Than Light zrozumiałem, jak to jest, kiedy człowiek bez przekonania mówi sam do siebie: jeszcze tylko jeden raz, ostatni, wiem, że już jest trzecia nad ranem… Ta gra to narkotyk w najczystszej postaci. Jedyne, co powstrzymuje mnie przed całkowitym zatraceniem się, to świadomość, że i tak końcowego bossa nie pokonam, mimo kilkunastu już prób. Wiem, że ten drań na końcu i tak mnie załatwi wcześniej czy później, więc mogę już grać czysto rekreacyjnie. Przynajmniej tak to sobie tłumaczę  (poprawka: pokonałem go, przygotowując zrzuty ekranu na potrzeby niniejszej recenzji – mogę wreszcie spać spokojnie).

FTL: Faster Than Light

FTL: Faster Than Light to udany kickstarterowy projekt – odpowiedź przerosła oczekiwania twórców, zamiast … [czytaj dalej]

 Zamieścił: dn. 24/09/2012 o 01:15
Wrz 122012
 
Grojkon 2012

Kempingowa wiewiórka

Tegoroczny Grojkon fajnym konwentem był. Choć raczej powinienem napisać, że to wyjazd do Bielska-Białej był udany, gdyż z atrakcji samego konwentu dane mi było skorzystać w zasadzie tylko w niedzielę. Podepnę się jednak pod opinię znajomych, w których towarzystwie miałem przyjemność bawić się przez cały weekend – Grojkon 2012 należy zaliczyć do udanych imprez. Technikalia: kemping był sympatyczny, acz warunki nieco spartańskie; jedzenie na uczelnianej stołówce dobre i niedrogie; ciepłe drożdżówki ze sklepu przy kampusie rewelacyjne; konwentowe budynki przestronne i aż za duże momentami – nie było ścisku, czasem wręcz miało się wrażenie, że imprezę odwiedziła garstka osób.

W piątek przyjechaliśmy dość późno i czasu starczyło na akredytowanie się, spacer po konwencie i szybkie przywitanie się ze spotkanymi znajomymi. Okazało się, że mój punkt programu … [czytaj dalej]

 Zamieścił: dn. 12/09/2012 o 01:32
Wrz 012012
 
Star Trek: The Original Series

Do obejrzenia oryginalnego serialu Star Trek dotarłem okrężną drogą, zaczynając dawno temu od serialu Star Trek: The Next Generation (w kilku podejściach, zależnie od humoru różnych stacji TV, które puszczały ten serial zazwyczaj w dziwnych godzinach, a potem ściągały z ramówki z powodu niskiej oglądalności). Po drodze trafiły się filmy kinowe, potem Deep Space Nine, wreszcie urywki ze Star Trek: The Original Series (kilkanaście odcinków drugiego i trzeciego sezonu).

Pomysł Gene’a Roddenberry’ego ma „to coś”, tę właściwą kombinację treści, postaci, idei, która sprawia, że wciąga już na starcie i nie pozwala się oderwać, a potem zapomnieć, zignorować i przejść do kolejnego serialu. Nawet w najsłabszych odcinkach znajdą się elementy, dzięki którym ciężko uznać czas poświęcony na obejrzenie kolejnego epizodu … [czytaj dalej]

 Zamieścił: dn. 01/09/2012 o 13:11