Wrz 252005
 

Wpis oryginalnie został opublikowany 4.08.2012. Przeniesiony na początek bloga celem zachowania spójności przekazu.

Przychodzi taki moment, kiedy zapragnie się mieć własny adres w sieci. Już nawet nie stronę – choć jeszcze dziesięć lat temu własna strona to było coś, a adresu nie można było kupić, jak dzisiaj, za 1 zł + VAT. Postanowiłem wreszcie przyjrzeć się, jak to działa, pobawić WordPressem i nauczyć czegoś nowego (oraz odświeżyć dawne informacje i przypomnieć sobie, jak wygląda arkusz CSS).

Blog Błękitny Świt (tutaj napisałem parę słów o genezie nazwy) przejmuje treści fantastyczno-growe z mojego pierwszego bloga, 100% Seji, który w związku z tym staje się blogiem prywatnym i galerią zdjęć Belli (czyli będę tam pisał o tzw. życiu albo o niczym i wrzucał … [czytaj dalej]

 Zamieścił: dn. 25/09/2005 o 11:17