Sty 142008
 
Film o potworach

Ona: O czym jest ten film?
On: O potworach.
– dialog parki siedzącej obok mnie

„Nie idź na to, bo to kiepski film jest. Obejrzyj na kompie, szkoda kasy” – takimi tekstami sypali znajomi, kiedy się przyznałem, że wybieram się do kina na Aliens vs Predator 2. Na szczęście mam to do siebie, że nie wierzę recenzentom. A do opinii znajomych także podchodzę ostrożnie, zwłaszcza do tych negatywnych. Już nie raz przekonałem się, że mój gust i czyjś gust są zupełnie odmienne.

Na seans poszedłem z dość krótką listą życzeń: mają być obcy, mają być predatorzy, ma być rzeźnia i fajne efekty specjalne. Nie oczekiwałem ani doskonałej gry aktorskiej, ani głębi psychologicznej bohaterów, ani poziomu Alien czy Aliens. Bo i po co? Owszem, … [czytaj dalej]

 Zamieścił: dn. 14/01/2008 o 12:13
Lis 222007
 
Falkon 2007 - i wszystkie inne

Znów pojechałem na Falkon. Na ten konwent jeżdżę co roku, poczynając od jego drugiej edycji w 2001. Do tej pory tylko raz, w 2006, nie udało mi się wybrać do Lublina. Falkon jest dla mnie tradycyjnym zamknięciem sezonu konwentowego (na Nordcon jakoś nie udało mi się na razie dotrzeć) i wolę nie myśleć, że znów mógłbym opuścić tak sympatyczną imprezę.

Zastanawiałem się, czy pisać klasyczną relację. Ale myślę, że nie ma to większego sensu. Kilka sprawozdań już się w sieci pojawiło, a ja nie muszę się znęcać nad biednymi organizatorami, wytykając im potknięcia i niedoróbki. Niemniej jednak pozwolę sobie na kilka słów o tegorocznej edycji, a potem będzie też o Falkonie, ale ciut z innej beczki.

Lubelski listopadowy konwent ma to do siebie, że wychodzi. Nie pytajcie mnie, jak to możliwe. Za każdym razem Falkon po prostu działa, … [czytaj dalej]

 Zamieścił: dn. 22/11/2007 o 02:30
Lis 192007
 
Szanowny Amerykański Wydawco

Szanowny Amerykański Wydawco,

Jakiś czas temu zapłaciłem Ci $50 za podręcznik. Tyle chciałeś, tyle dostałeś. Podręcznik dotarł w jednym kawałku. Poczytałem, poużywałem. Fajny był. To jest, nadal jest fajny. I w jednym kawałku!

Nie tak dawno temu stwierdziłeś, ze podręcznik pochodzi z partii, w której grzbiet puszcza i wypadają kartki. No, w moim się nie rozpada, to znaczy może nie trzyma jakoś idealnie, ale jest całkiem w porządku. Okay, jak to mówicie za Wielką Wodą.

Szanowny Amerykański Wydawco, mniej więcej w tym samym czasie uznałeś też, że należy tym, którzy nabyli rzeczony podręcznik w przedpłatach, wysłać nowy egzemplarz. Taki, w którym nic się nie będzie rozpadało. Zamiast sprzedać go za kolejne $50 i mieć na waciki czy inne inwestycje. Tym bardziej, że ja żyję w Polsce. A w kraju tym, jak podręcznik się rozpada, to mogę … [czytaj dalej]

 Zamieścił: dn. 19/11/2007 o 23:47
Lis 122007
 
Nadchodzą!

Zachęcony przez Borysa, wybrałem się do kina na Inwazję (The Invasion), kolejny remake Inwazji porywaczy ciał (Invasion of the Body Snatchers). Była to już czwarta ekranizacja powieści Jacka Finneya, poprzednie powstały w latach: 1956, 1978 i 1993. Prawdę mówiąc, jeśli ktoś widział jedną Inwazję…, to widział już wszystkie, co nie znaczy jednak, ze należy sobie film odpuścić.

Tegoroczny remake to całkiem udana produkcja. Nie jest przesadnie ambitna, nie pretenduje też do miana „odkrycia roku”. Po prostu przedstawia znaną, klasyczną historię, w której tajemniczy obcy podmieniają ludzi (tutaj zmieniana jest jedynie osobowość, nie ma hodowania duplikatów, choć kokony są obecne jak najbardziej). Warto pójść na ten film z grupką znajomych i cieszyć się ze znanych już, ale wciąż budzących … [czytaj dalej]

 Zamieścił: dn. 12/11/2007 o 01:48
Lis 062007
 
Pełnia szczęścia

Nie lubię wszelkiego rodzaju celebrities. Ani mnie to rusza, ani nie są to osoby, które stawiam sobie za wzór do naśladowania czy do czegokolwiek innego. Czasem jednak odzywa się we mnie typowy fanboy. Niestety. Co najgorsze, dzieje się tak w przypadku niektórych nazwisk z fantastycznego fandomu. Po prostu zaczynam się ślinić. Niniejszy post jest więc nieudolną próbą wytłumaczenia się z powyższego procederu (zobaczcie, co mnie kręci i jaki jestem nienormalny ;)), ale jest też zwyczajnym okrzykiem radości.

Tydzień temu zdecydowałem, że najwyższy czas zaopatrzyć się w oficjalnie wydane płyty CD z materiałami do gry fabularnej Twilight: 2000 (sama gra warta jest osobnego wpisu, ale to za jakiś czas). Tytuł był niegdyś wydawany przez Game Designers’ Workshop. Jakąś dekadę później prawa … [czytaj dalej]

 Zamieścił: dn. 06/11/2007 o 21:04
Paź 282007
 

Hekate vel Ann poznałem dawno temu, w końcówce lat 90., jeszcze w czasach modemów i tętniącego życiem kanału ircowego #cthulhu-pl. Przez parę lat korespondowaliśmy, wymieniając od czasu do czasu tradycyjne listy. Jakoś w międzyczasie spotkaliśmy się w RL. Efektem spotkania był poniższy tekst, zainspirowany pierścionkiem ze smokiem. Hekate przypomniała mi o tym wczoraj, kiedy po paru latach znów spotkaliśmy się w Krakowie, żeby nieco nadrobić zaległości.

Szkoda, żeby to krótkie opowiadanie kurzyło się na dysku. Tak, wiem, że jest strasznie stare. :) Aha, tekst został kiedyś opublikowany w Magazynie Fantastycznie! (wysłałem na jakiś konkurs, nawet wygrałem kilka książek; sam magazyn od lat już nie wychodzi). Obecna wersja jest po kilku kosmetycznych poprawkach.

W każdym razie jestem do tego opowiadanka bardzo przywiązany. Tym bardziej, … [czytaj dalej]

 Zamieścił: dn. 28/10/2007 o 23:41
Paź 142007
 
4400 - porwani hurtowo

Z serialem 4400 zetknąłem się przypadkiem. Wiedziałem wprawdzie, że takowy powstał, ale jakoś nie było okazji zapoznać się z nim bliżej. Pewnego dnia, chyba dwa lata temu, trafiłem na pokaz zorganizowany przez telewizję AXN, tam obejrzałem pierwszy sezon i wsiąkłem.

Seria zaczyna się nieźle. Tytułowe 4400 osób, które zniknęły w tajemniczych okolicznościach na przestrzeni ostatnich 50 lat, powraca nagle w kuli światła, bez pamięci o swoim porwaniu. Kto ich uprowadził? Dlaczego właśnie tych ludzi? I najważniejsze: w jakim celu ich porwano i dlaczego wrócili? Na te pytania odpowiedzi poszukują Tom Baldwin i Diana Skouris, funkcjonariusze National Threat Assessment Command (NTAC), fikcyjnej sekcji Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego USA.

Bardzo szybko okazuje się, że ci, którzy powrócili, dysponują niezwykłymi, nadprzyrodzonymi zdolnościami. Powstaje problem, … [czytaj dalej]

 Zamieścił: dn. 14/10/2007 o 23:37
Paź 102007
 
Lawina - scenariusz do ZC 1990

Na pomysł napisania Lawiny wpadłem jadąc pociągiem. Była zima, dzienniki donosiły o zasypanych torach i nieprzejezdnych drogach, a ja zastanawiałem się, ile godzin zajmie mi podróż do domu. O dziwo, dotarłem o czasie. Wynikiem podróży był niniejszy scenariusz, w którym cztery osoby cierpiące na zaburzenia psychiczne znalazły się w zasypanym przez lawinę pociągu.

Scenariusz przeznaczony jest dla czterech graczy, choć można zagrać i w trzy osoby – Mistrz Gry powinien wtedy zrezygnować z jednej z przygotowanych postaci (choć moim zdaniem nie da się wtedy wykorzystać wszystkich możliwości scenariusza; w każdym razie polecam skreślić Martina lub Markusa). Ostrzegam jednak, że Lawina pisana była z myślą o aktywnych graczach, takich, którzy lubią przejmować inicjatywę z rąk prowadzącego (który zresztą nie ma tu wiele do roboty). W przypadku podejścia … [czytaj dalej]

 Zamieścił: dn. 10/10/2007 o 22:52
Sie 202007
 
Utop wieść w Bagnie

Od paru lat sporą porcję codziennych wieści otrzymuję dzięki serwisowi Digg. Digg to sztandarowy przykład Web 2.0, strona, której treść w całości tworzona jest przez użytkowników. W skrócie: userzy dodają wieści; userzy głosują na dodane wieści; wieść która przekroczy pewien poziom punktowy publikowana jest na stronie głownej. Na bazie tego pomysłu powstało kilka diggopodobnych serwisów, mniej lub bardziej będących kopią oryginału.

Niedawno ruszyła polska fandomowa mutacja Digg: Bagno. Serwis działa wedle wspomnianych wyżej zasad: wieść można „utopić w bagnie”, a gdy zgromadzi ona odpowiednio dużo punktów, zostanie „wyłowiona” i umieszczona na stronie głównej. Bagno przeznaczone jest dla treści związanych z fantastyką (filmy, gry komiksy, fandom) ale i informacjami z pogranicza (nauką popularną).

Czy Bagno chwyci? Zobaczymy. Dla … [czytaj dalej]

 Zamieścił: dn. 20/08/2007 o 19:16
Lip 132007
 
Tłumoczenie made in Poland

Wróciłem właśnie z kina. Ekranizacja powieści Marii Siemionowej pt. Wilczarz, to zgrabna produkcja fantasy. Film, mimo pewnych wad (rwąca się miejscami fabuła, niedociągnięcia i naiwności dekoracji i dialogów – wychodzi małe doświadczenie reżysera w obcowaniu z fantastyką), zobaczyć warto. Pokazuje on, że można zrobić dobre fantasy, do tego w słowiańskich klimatach. Czepić się w zasadzie nie ma czego, a produkcja niewiele ustępuje zachodnim (oczywiście nie pod względem komputerowych efektów, których tutaj na szczęście jest mało, co filmowi wyszło na dobre). Acha, film jest dość brutalny, a walki naturalistyczne – zapomnijcie o piuruetach z baletu. O Wiedźminie nie warto nawet wspominać. ;) Strona filmu: www.volkodav.spi.pl (zwiastuny itp.)

To plus. A minus?

Tłumacza najchętniej powiesiłbym za jaja.

Nie wiem, ile zapłacono ignorantowi, który przygotował polską ścieżkę dialogową, … [czytaj dalej]

 Zamieścił: dn. 13/07/2007 o 22:13