Lip 132007
 
Tłumoczenie made in Poland

Volkodav – plakat

Wróciłem właśnie z kina. Ekranizacja powieści Marii Siemionowej pt. Wilczarz, to zgrabna produkcja fantasy. Film, mimo pewnych wad (rwąca się miejscami fabuła, niedociągnięcia i naiwności dekoracji i dialogów – wychodzi małe doświadczenie reżysera w obcowaniu z fantastyką), zobaczyć warto. Pokazuje on, że można zrobić dobre fantasy, do tego w słowiańskich klimatach. Czepić się w zasadzie nie ma czego, a produkcja niewiele ustępuje zachodnim (oczywiście nie pod względem komputerowych efektów, których tutaj na szczęście jest mało, co filmowi wyszło na dobre). Acha, film jest dość brutalny, a walki naturalistyczne – zapomnijcie o piuruetach z baletu. O Wiedźminie nie warto nawet wspominać. ;) Strona filmu: www.volkodav.spi.pl (zwiastuny itp.)

To plus. A minus?

Tłumacza najchętniej powiesiłbym za jaja.

Nie wiem, ile zapłacono ignorantowi, … [czytaj dalej]

 Zamieścił: dn. 13/07/2007 o 22:13
Mar 022007
 

Fani gier fabularnych mają to do siebie, że bardzo często tworzą materiały do swoich ulubionych gier. Jakość tych produktów jest oczywiście mocno zróżnicowana – trafiają się i straszliwe gnioty, jak i absolutne perełki, dorównujące lub przewyższające nawet to, co wyszło spod pióra oryginalnych autorów.

Internet pełen jest fanowskiej twórczości, za którą autorzy, rzecz jasna, nie otrzymują wynagrodzenia. Fani tworzą dla własnej satysfakcji. Jeśli opublikowany materiał zostanie uznany za wart uwagi, a ktoś poleci go znajomym lub wykorzysta samemu na sesji, autor może być z siebie dumny.

Czasem zdarza się i tak, że autor lub wydawca gry zainteresuje się fanowską twórczością. Na dobrą sprawę obaj powinni mieć choćby minimalne rozeznanie, jak wygląda fandom skupiony wokół … [czytaj dalej]

 Zamieścił: dn. 02/03/2007 o 16:35
Lut 092007
 

Wieczór. Siedzę przy biurku. Za oknem niby-zima, mokro, szaro, bez śniegu. Czytam, nadrabiając książkowe zaległości, w tle gra stary CD Nightwisha. Zgrzyt, dźwięk się urywa, skacze, niczym porysowany winyl w gramofonie. Przełączam na następny kawałek – to samo. I na kolejny – dalej problemy. Wyjmuję płytę z czytnika, oglądam pod światło – rys nie widać, mimo to coś jest nie tak.

To wydarzenie sprzed paru dni przypomniało mi o innym. Wyciągnąłem z szafy leżakującą tam kasetę VHS z nagranym kiedyś filmem, którego nie miałem możliwości obejrzeć. Potem o nagraniu zapomniałem, znalazłem je przypadkiem po paru latach i z nadzieją włączyłem magnetowid. Nic z tego, zamiast obrazu dostałem jedynie jasną zamazaną plamę. Magnetyczny zapis uległ nieodwracalnemu uszkodzeniu.

Stara płyta, jeszcze starsza kaseta … [czytaj dalej]

 Zamieścił: dn. 09/02/2007 o 20:38
Lut 012007
 
Lost - telenowela z przeszkodami

Lost – reklama serialu

Wreszcie obejrzałem Lost. Po miesiącach wysłuchiwania, jaki wspaniały to serial, postanowiłem nadrobić zaległości. Wrażenia po obejrzeniu dwóch pełnych sezonów oraz wyemitowanych już odcinków trzeciej serii mam mieszane. Serial nie jest zły, ale opinie o nim były mocno przesadzone. Podejrzewam, że popularność seria zawdzięcza sprawnemu marketingowi oraz Lost Experience.

Założenia fabuły są dość proste: na położonej gdzieś na Pacyfiku wyspie rozbija się samolot. Z katastrofy wychodzi cało niemal pięćdziesiąt osób. Początkowo czekają na ratunek, ale ten nie przychodzi – postanawiają więc jakoś urządzić się na wyspie i czekać na rozwój wypadków.

Oczywiście, w grupie rozbitków znajdzie się i lekarz, i oszust, i myśliwy i tak dalej. Pełen serwis – jedynym problemem staje się zdobycie wody i żywności. Dość szybko … [czytaj dalej]

 Zamieścił: dn. 01/02/2007 o 01:32
Gru 052006
 

Oto trzecie, ostatnie moje opowiadanie osadzone w świecie Gasnących Słońc. W moim odczuciu jest najmniej udane – głównie dlatego, że miałem ochotę na zrobienie czegoś z wykopem i w roli głównej obsadziłem cesarza Alexiusa Hawkwooda. I to był błąd. Zwrócono mi na to wówczas uwagę, ale dopiero teraz się z tym zgodziłem. Porwanie się na kanoniczną postać świata gry rzadko kiedy jest dobrym pomysłem. W związku z tym na blogu publikuję lekko przeedytowana wersję. Ten tekst to także pewna fascynacja X-Men, których to uwielbiam do dziś. Opowiadanie zostało pierwotnie opublikowane w czasopiśmie Magia i Miecz 9/2001.

Lochy Cesarskiego Oka

– Wasza wysokość! – jednooki mężczyzna z drwiącym uśmiechem podniósł się z podłogi celi. – Cóż stało się, że tak szlachetny człek odwiedza … [czytaj dalej]

 Zamieścił: dn. 05/12/2006 o 18:58
Gru 012006
 

Wpis oryginalnie opublikowany na blogu w serwisie Polter.pl

Zastanawialiśmy się dziś z Chavezem, co by było, gdyby MAG zgodnie z pierwszymi zapowiedziami wydał w Polsce GURPS, a nie Warhammera. Jak dzisiaj wyglądałoby RPG w Polsce? Ponoć Polacy lubią fantasy. Ponoć Polacy lubią mrok. Ale czy lubili wcześniej, zanim Warhammer pojawił się na rynku? W jakim stopniu sukces tego systemu wpłynął na treść artykułów w pismach erpegowych?

Zacząłem się zastanawiać, czy za czasów Magii i Miecza pojawiły się jakieś „radosne” gry. Gry o bohaterach, wspaniałych czynach, lśniących zbrojach, gry z dużą dawka humoru i lekkiej zabawy. Szczerze mówiąc, nie znalazłem takich. W zasadzie każdy1) system wydany w Polsce posiada jakąś mroczną skazę, żaden nie jest grą optymistyczną. Warhammer – wiadomo. Zew[czytaj dalej]

 Zamieścił: dn. 01/12/2006 o 22:32
Lis 222006
 

Wrzucam moje drugie opowiadanko osadzone w świecie Gasnących Słońc. Tym razem jest to historia chłopaka, który bardzo chciał polecieć w kosmos. Tekst miał zaprezentować gildię – padło na zajmujących się transportem i handlem Przewoźników. Jest to mój ulubiony tekst do GS. Pierwotnie ukazał się w czasopiśmie Magia i Miecz 5/2001.

– Następny! – urzędnik niedbałym ruchem odłożył akta na półkę podpisaną „Odrzucone” i sięgnął po kolejną teczkę ze sporego stosu papierów leżących przed nim na biurku. Otworzył ją i przejrzał szybko znajdujące się wewnątrz dokumenty. Zmarszczył brwi. Podanie pełne było błędów – jeżeli można było pogwałcić jakąś zasadę pisowni, to w tym wypadku uczyniono to z niezwykłym wyrafinowaniem

– Więc chcesz wstąpić do gildii, co? – zapytał nie podnosząc głowy znad dossier. … [czytaj dalej]

 Zamieścił: dn. 22/11/2006 o 12:41
Lis 162006
 

Poniższe opowiadanie zostało opublikowane w magazynie Magia i Miecz 4/2001. Było jednym z paru tekstów mających promować grę fabularną Gasnące Słońca, które zamówił u mnie Puszkin. Był to także mój debiut na łamach MiM. Tekst prezentuje jeden z odłamów Kościoła Niebiańskiego Słońca – Świątynię Avesti.

Miasto przywitało mnie deszczem. Padać zaczęło, gdy tylko opuściłem pokład statku. Kręcący się między podróżnymi bagażowi przyglądali mi się z lękiem i omijali z daleka. Jednakże gdyby któryś z nich odważył się podejść do mnie, nie zarobiłby nic. Nie miałem ze sobą niczego, oprócz mych szat, symboli religijnych oraz mej Wiary.

– Duma, Chciwość, Pożądanie, Zazdrość, Lenistwo, Gniew, Łamanie Przysiąg, Lichwa, Wynalazczość – nowicjusz bezbłędnie wymienił Grzechy Główne. Prowadzący Katechezę brat Casius kiwnął … [czytaj dalej]

 Zamieścił: dn. 16/11/2006 o 23:59
Paź 242006
 

Wpis oryginalnie opublikowany na blogu w serwisie Polter.pl

I po Imladrisie. Trochę odespałem, nadrobiłem parę dni zaległej poczty, czas więc na podsumowanie, co zdaniem organizatorów wyszło, a co nie (tzn. głównie moim zdaniem, ale może ktoś się dopisze, choć o pewnych rzeczach rozmawialiśmy zaraz po imprezie). W tekście pewnie zaplącze się także kilka przemyśleń natury ogólnej ;).

Od strony technicznej wszystko przebiegło spokojnie i planowo. Obsługa i akredytacja spisały się bardzo dobrze, elektronika (projektory, głośniki, laptop) tym razem dotarła na czas i nie zawiodła. Games room chodził na pełnych obrotach. Było czysto, spokojnie, nie odnotowano większych zniszczeń.

Jedyne, co nie dopisało, to frekwencja. Spodziewałem się około pół tysiąca osób, przybyła połowa tego (na oko, jeszcze nie policzyliśmy dokładnie – myślę, … [czytaj dalej]

 Zamieścił: dn. 24/10/2006 o 00:09
Cze 102006
 
Skończyłem Cave Story

Cave Story

Przed chwilą przeszedłem Cave Story. Trochę to trwało, ale udało się. Przyznaję jednak, że nie obeszło się bez oszukiwania pod koniec. Cóż, słabą mam wolę ;). Do Cave Story nie ma, niestety, żadnych cheatów, więc trzeba było grzebać w zapisanej grze. Aż mi się łza w oku zakręciła, bo było jak za starych, dobrych czasów: edytor hexów, kalkulator pod ręką (gdyby trzeba było przeliczać z szesnastkowego na dziesiętne i odwrotnie) i trochę kombinowania z – jak zwykle – zagmatwanymi wskazówkami tego, kto poprawiał grę przed nami. Poczułem się o dziesięć lat młodszy :).… [czytaj dalej]

 Zamieścił: dn. 10/06/2006 o 19:37