Mar 312020
 

Przez kilka ostatnich dni mogliśmy spotkać się i wspólnie bawić na Konline, internetowym konwencie zorganizowanym w niesamowitym tempie (2 tygodnie!) przez Avangardę. Wielkie brawa dla organizatorów. Biorąc pod uwagę czas i okoliczności, impreza wyszła super. Myślę, że tego właśnie potrzebowaliśmy. :)

Podczas konwentu miałem okazję pogadać do ekranu i mikrofonu. Co zrobić, takie czasy. ;) Najpierw z DiabłemAlquą o fandomie, następnie zaś kolejny raz o początkach RPG oraz o „satanic panic”. Niestety, na przygotowanie czegoś nowego nie miałem czasu, choć z drugiej strony obie prelekcje trafiły do programu na wyraźne życzenie organizatorów. Coś przy obu poprawiłem, coś dodałem, żeby nie był to ten sam odgrzewany kotlet.

Wszystkie trzy spotkania były nagrywane i w większości trafiły już na youtube’owy kanał konwentu (oczywiście jako materiał do późniejszego szantażu – pozdrawiam zainteresowanych ;)). Linki poniżej. Jako osoba niewprawiona w jutubach nie wpadłem na to, że między 18 a 19 będzie zapadał zmrok i warto by było zapalić światło w pokoju. Stąd też podczas poniedziałkowej pogadanki o „satanic panic” im dłużej mówię o szatanie w RPG, tym robi się ciemniej na podglądzie. Normalnie podróż do piekła. ;)

Jeśli ktoś miałby ochotę posłuchać o wyżej wymienionych tematach lub popatrzeć, jak robię głupie miny do kamery, zamieszczam linki do nagrań. Sprawdźcie także cały kanał Konline – prelekcje były nagrywane, jeśli tylko prowadzący wyrazili na to zgodę i o ile wiem, tak najczęściej było. Do sieci trafiła zatem masa fajnych rzeczy.

 Zamieścił: dn. 31/03/2020 o 12:31

  5 komentarzy do “Gadałem na Konline”

Komentarze (5)
  1. „Jako osoba niewprawiona w jutubach nie wpadłem na to, że między 18 a 19 będzie zapadał zmrok i warto by były zapalić światło w pokoju. Stad też podczas poniedziałkowej pogadanki o „satanic panic” im dłużej mówię o szatanie w RPG, tym robi się ciemniej na podglądzie.”

    Made my day. :)

    „Jako osoba niewprawiona w jutubach”

    Może najwyższa pora na założenie vloga? ;)

    • Panie, a kiedy ja bym to nagrywał? Poza tym to by były jakieś dziesięciominutowe ranty bez ładu i składu. ;) Wolę cos napisać, co będzie miało ręce i nogi – no i tekst jest przyjaźniejszym medium dla użytkownika.

      • Masz taki bagaż doświadczeń i przemyśleń, że Twoje „bez ładu i składu” byłoby lepsze od cudzego „przygotowanego”. Zgadzam się z Tobą, że tekst jest przyjaźniejszym medium dla użytkownika, ale powiem Ci szczerze, że oglądam ostatnio trochę vlogów i słucham różnych podcastów, i przekonuję się coraz bardziej, że forma mówiona jest szybsza dla nadawcy i nierzadko wygodniejsza dla użytkownika. Może powinniśmy pójść z duchem czasu…? :)

        • Ech, przeczę sam sobie. Sprecyzuję: Tekst jest przyjaźniejszym medium dla użytkownika jeśli chodzi o jakość treści, ale wolniejszym i niekiedy mniej wygodnym, bo trzeba go mieć przed oczami.

          • Ja wychodzę też stad, że przeczytam coś w 5-10 minut, a słuchać będę musiał godzinę – i dowiem się tyle, co z paru akapitów. Tak, żywię pewną pogardę do materiałów audio-wideo, ponieważ w 99% przypadków czas im poświęcony nie jest wart tego, co dostaję.

            W nagraniu nic nie wyszukam, nagrania nie zacytuje kopiuj-wklej, nagrania źle się przechowują jako archiwalia, nagrania… I tak dalej. Lubię mieć szybki dostęp do informacji, czasem chcę tylko tekst przelecieć wzrokiem. Nie mam czasu i ochoty siedzieć godzinę, żeby wyłapać ze słuchu jedno potrzebne mi zdanie.

            Poza tym nagrywanie – jak coś wrzucasz, to zaraz są piski, że ma być lepszy mikrofon, grinskriny, dżingle, sringle i tak dalej. Mam kamerę w telefonie, kamerę w laptopie, mikrofon w słuchawkach i więcej mieć nie zamierzam. Ogólnie ta cała moda na nagrywanie zamiast pisania mnie mierzi. Tak, czasem mnie też nachodzi „a se nagram 5 minut bredzenia do internetów, bo szybko”, ale zaraz na szczęście znika. ;)

 Zostaw odpowiedź