Gru 192019
 

Będę prowadził Pendragona, ponieważ Pendragon świetnym systemem jest. ;)

Oto krótka opowieść, jak do tego doszło.

Jechaliśmy na tegoroczny Nordcon. Podczas podróży, jak to bywa, prowadziliśmy zaangażowane dysputy na ważkie tematy. Grono było spore (8 osób) i zacne, i tym bardziej radośnie się dyskutowało, by droga z Krakowa nad morze nie dłużyła się za bardzo.

W pewnym momencie rozmowa zeszła na Pendragona. A że przy stole siedziały akurat trzy osoby grywające razem co tydzień – Nelek, Alqua i niżej podpisany – coś musiało być na rzeczy. Tu pierwsza dygresja: Pendragon to taki nasz drużynowy obiekt żartów spod szyldu: „zagralibyśmy, ale nikt nie poprowadzi”. Powody, dlaczego nikt nie ma na to ochoty (choć może raczej nazwałbym to brakiem zapału), to pewne obawy, że w naszej grupie ten system może nie do końca chwycić. Jakoś tak się złożyło, że każdy z nas (obecnie szóstki) ma lekko odmienne preferencje i oczekiwania. Chcemy z RPG wynosić nieco inne rzeczy, zwracamy też uwagę na różne elementy gry. O dziwo, podczas sesji zazwyczaj dogadujemy się całkiem nieźle. Zwykle każdy dostaje coś dla siebie, i tak się to kręci, już od ponad pięciu lat.

Zeszło zatem na Pendragona. Po serii obowiązkowych żartów, których nie będę tutaj przytaczał, gdyż są niecenzuralne (no dobra, tak naprawdę jest tylko jeden żart, do tego wulgarny), zaczęliśmy się zastanawiać, w którą edycję byśmy hipotetycznie zagrali, gdybyśmy jednak zagrali w Pendragona. I tu pojawia się druga dygresja. Zbieram podręczniki do RPG. W tej chwili mam ich już dwa regały, łącznie 723 sztuki (spis dla zainteresowanych). Nie kolekcjonuję ich wedle jakiegoś sztywnego klucza – ot, ten mi się podoba, ten lubię, ten zawsze chciałem mieć, a tamten był ważny dla branży i hobby. I tak się do kręci od 25 lat. W każdym razie wiem, co mam na półce i gdzie. Czy zorientowałbym się, gdyby coś zniknęło? Zapewne tak, zwłaszcza jeśli chodzi o podręczniki główne i większe rzeczy (pudełka itp.). Czy zauważyłbym, gdyby ktoś dołożył coś na półkę? Dwa miesiące temu na takie pytanie odpowiedziałem buńczucznie, że oczywiście tak.

Mam Pendragona w kolekcji – kolejne edycje i kilka dodatków, uzbierane przy różnych okazjach. Jest tam zatem pierwsza edycja (wydanie pudełkowe wraz z oryginalnymi kostkami!), trzecia, czwarta, piąta w wersji 5.1 oraz piąta w wersji 5.2. Piątej edycji w wersji 5.0 nigdy nie upolowałem, choć też nie szukałem zbyt mocno. Druga edycja Pendragona powstała, lecz nie została wydana – o czym łatwo zapomnieć, a co za chwilę okaże się istotne.

Chyba już wiadomo, do czego to wszystko zmierza, prawda?

Koniec dygresji. Jedziemy pociągiem, koła stukają, krajobraz miga za oknem, a przy stoliku trójka nerdów prowadzi rozmowę.

Nelek: Które masz edycje Pendragona?
Seji: Pierwszą, drugą (sic!), trzecią, czwartą, 5.1, 5.2.
Nelek: Nie masz 5.0?
Seji: Nie, nigdy nie znalazłem.
Nelek: Myślałem, że masz.
Seji: Nie mam.
Alqua: … (nabiera powietrza, lekko czerwienieje)
Nelek: Byłem pewien, że masz.
Seji: No nie mam, nigdy się nie trafiła.
Alqua: … (nieco mocniej czerwienieje)
Nelek: A ja ci mówię, że masz.
Seji: Nie mam!
Nelek: Masz!
Seji: Chyba że mi podrzuciłeś! Zakład, że nie mam? Wiem przecież, co mam na półce.
Alqua: … (czerwoniutki jak buraczek)
Nelek: O co zakład?
Seji: Kto przegra, prowadzi Pendragona?
Alqua: … (poczerwieniał na amen, chyba coś go dusi)
Nelek: Stoi. Dzwoń do Ani (żony), niech robi zdjęcie półki.
Alqua: … (sinieje i wyraźnie się dusi)

Seji dzwoni do żony. Żona przesyła zdjęcie półki z podręcznikami na literę „p”.

Seji: No to patrz! – dziabie paluchem w ekran telefonu – Pierwsza edycja, druga edycja (sic!), trzecia edycja, czwarta edycja, 5.1, 5.2! Nie mam 5.0!
Nelek: Pokaż jeszcze raz.
Alqua: … (cały siny, zaraz go ciśnienie rozsadzi)
Seji: Toż pokazuję. Pierwsza, druga, trzecia… O k… drugiej nie było fizycznie! Pierwsza, trzecia, czwarta… CO TO ZA PODRĘCZNIK PRZED 5.1?! TY DRANIU! DOSTAWIŁEŚ?!
Nelek: Tak, dwa miesiące temu. To prezent. Byłem ciekaw, kiedy się zorientujesz. No to gramy w Pendragona!
Alqua: (wypuszcza powietrze) Ufff, myślałem, że nie wytrzymam, wybuchnę śmiechem i wszystko popsuję.
Seji: Wiedziałeś?
Alqua: Tak, od paru tygodni…
Seji: …
Towarzysze podróży: TROLL ROKU!

Kurtyna.

Będę prowadził Pendragona, najprawdopodobniej pierwszą edycję, żeby przy okazji pobawić się w erpegową archeologię. Pozostaje jeszcze kwestia „kiedy”. Na razie gramy w Zew Cthulhu, potem w kolejce jest The One Ring. Jeszcze później wchodzę z prowadzeniem Mercenaries, Spies & Private Eyes oraz Battlelords of the 23rd Century. Wychodzi na to, że może jakimś cudem Pendragona uda się wcisnąć jeszcze w 2020 roku. ;)

Rzeczony Pendragon 5.0 (Arthaus, 2005 r.) wygląda jak na zdjęciach poniżej.

 Zamieścił: dn. 19/12/2019 o 17:55

  2 komentarze do “Dlaczego będę prowadził Pendragona”

Komentarze (2)
  1. Cóż, o piątce KPA słyszałem same dobre rzeczy, ale kiedy otwieram podręcznik – i porównuję go do starych Chaosiumowych wydań – to nie umiem się przekonać! Powyższe zdjęcia znakomicie myślę ilustrują, w czym rzecz. ;)
    Dzisiaj też bym pewnie sięgnął po pierwszą edycję. Jest śliczna, ładnie napisana i autentyczna.

    Ciekaw jestem, jak Ci się będzie grało w Pendragona po One Ringu. I jak wyjdzie porównanie obu tych gier. Inspiracje Napitelliego/Maggi widać gołym okiem, ale dodali też dużo fajnego od siebie. Ogólnie, jedne z moich ulubionych gier. Chyba jedyne, które bym miał ochotę zbierać nawet, jakbym miał w nie nie grać.

  2. Warto!

 Zostaw odpowiedź