Maj 082019
 

Właśnie skończyłem oglądać Secrets of Blackmoor, udostępniony przedpremierowo dla osób biorących udział w zbiórce funduszy. To świetny dokument omawiający powstanie gier fabularnych i wkład Davida Wesely’ego, Dave’a Arnesona oraz pozostałych graczy z Twin Cities w rozwój RPG – wkład przez lata ignorowany i zapomniany. I choć geneza gier fabularnych jest z grubsza znana (aczkolwiek nie tak powszechnie, jak być powinna), Secrets of Blackmoor dorzuca do niej sporo szczegółów i pokazuje, jak kolejne, nakładające się na siebie pomysły ukształtowały podstawę naszego hobby. Braunstein, Brownstone, Banania – warto znać te nazwy na równi z Dungeons & DragonsWarhammerem.

Choć ciężko mówić o spoilerach w kontekście filmu dokumentalnego, nie będę opisywał treści Secrets of Blackmoor. Film warto zobaczyć samemu, gdy tylko zostanie udostępniona wszystkim zainteresowanym. Zawarto w nim – co oczywiste – wspomnienia o Arnesonie (jako graczu, synu, ojcu), masę anegdot, wreszcie cały kontekst, w jakim ewoluowały pomysły grupy fanów gier wojennych. RPG nie wzięło się znikąd. Nie był to nagły przebłysk geniuszu, lecz długotrwały proces, udane i nieudane eksperymenty, wreszcie szczęśliwe zrządzenia losu (a jakże!).

Polecam Secrets of Blackmoor zwłaszcza tym, którzy uważają, że pierwsze gry fabularne polegały wyłącznie na zabijaniu potworów i gromadzeniu skarbów i nie było w nich miejsca na odgrywanie postaci, relacje między nimi bądź też rozgrywki opierające się właśnie na bohaterach graczy. Wiele rzeczy, dziś uznawanych za naturalnie przynależące do RPG, jest starsze, niż się wydaje, i do gier fabularnych przeszło z ich bezpośredniego przodka – gier wojennych. Jeśli pół żartem, pół serio mówi się, że wszystkie mechaniki erpegowe wymyślił Greg Stafford, to analogicznie można by stwierdzić, że wszelkie pomysły związane ze stawianiem postaci graczy na pierwszym planie wzięły się od Arnesona (i po części od Wesely’ego).

Czego mi w Secrets of Blackmoor zabrakło? Głębszej analizy kampanii Blackmoor Dave’a Arnesona. Pokazania krok po kroku, co w niej wykorzystał, co odrzucił, ile faktycznie zaczerpnął z Chainmail Gygaxa i Perrena oraz z innych źródeł. Być może opowie o tym już zapowiedziana druga części filmu, która wedle niepotwierdzonych doniesień ma omawiać wersje Braunstein rozgrywane w Minnesocie – w tym ponoć wariant startrekowy – zanim jeszcze doszło do spotkania Arnesona z Gygaxem.

Secrets of Blackmoor to hołd złożony Dave’owi Arnesonowi, Davidowi Wesely’emu i graczom z Twin Cities. To oni tworzyli gry fabularne. To dzięki nim możemy dzisiaj przeżywać na sesjach niesamowite przygody, choć poza Arnesonem większość z nich nie miała w zasadzie większego wkładu w komercjalizację pomysłu na RPG. Możemy im podziękować, pamiętając o ich dokonaniach – o tym, kto zagrał pierwszym krasnoludem i pierwszym czarodziejem, kto wymyślił rozgrywanie kampanii, wreszcie o tym, czyja postać zginęła na sesji jako pierwsza w historii gier fabularnych.

Jeśli traficie kiedyś na konwentowy punkt programu o historii gier fabularnych, a zwłaszcza o ich początkach, zadajcie prelegentowi dwa pytania. Pierwsze: czy czytał bądź grał w gry, o których opowiada. I drugie: czy oglądał Secrets of Blackmoor. Jeśli na oba odpowie przecząco, możecie spokojnie wyjść z prelekcji i zając się czymś innym. Nic wartościowego się nie dowiecie, za to zapewne usłyszycie masę bzdur.

Kadry zaczerpnięto z filmu Secrets of Blackmoor.

 Zamieścił: dn. 08/05/2019 o 00:52

  4 komentarze do “Secrets of Blackmoor – prawdziwe początki RPG”

Komentarze (4)
  1. Gejgaks i jego grono przydupasów z wczesnego TSR miałoby / mają pewnie niezłego wqrwa. ;) Dobrze, że film w końcu powstał. ~40 lat propagandowego pierdolenia egomaniaka Gygaxa o swojej genialności było od dawna niestrawne. Pozdro, S.

  2. Trochę szkoda, że obaj musieli umrzeć, żeby spory trochę przyblakły i pojawił się czas na refleksję i chociażby symboliczne przywrócenie sprawiedliwości. Film na pewno obejrzę. Jestem ciut rozczarowany, że tak mało rzucili światła na kwestię źródeł i rozwoju kampanii Blackmoor. W sumie, patrząc po tytule, tego właśnie się spodziewałem.

    Co do siły przebicia jestem sceptyczny, podobnie jak w przypadku książki True Genius – podejrzewam, że miażdżąca większość zagrywających się w piątą edycję nie wie, kim był Gygax, a co dopiero Arneson.

    • Skupili się na tym, jak w ogóle doszło do powstania Blackmoor – co samo w sobie jest fascynujące. I choć sama kampania jest przedstawiona jako zwieńczenie tych wszystkich eksperymentów, to też miałem nadzieję na nieco więcej. Może faktycznie zajmą się tym w drugiej części, o ile powstanie. Co do sporów to jest tam zabawny fragment – był też chyba w roboczym fragmencie – że ani Arnesona, ani Gygaxa nie ma na okładkach 5e.

      • Po prelce na Pyrkonie podeszło do mnie dwóch zawodników, którzy chcieli się dowiedzieć jaki był udział Arnesona i Gygaxa w opracowaniu D&D5e. Ze smutkiem przyjęli informacje, że obaj już nie żyją, Gygax od dawna był odsunięty od D&D, a Arnesona wywalili z TSR zaraz na początku. Mamy jeszcze sporo pracy, jeśli chodzi o uświadamianie społeczeństwa, mam nadzieję, że film trochę pomoże.

 Zostaw odpowiedź