Gru 012017
 

Co najmniej rok trzeba było czekać, aż gra Tunnels & Trolls Adventures zostanie udostępniona graczom spoza USA. Wreszcie jest – i daje masę zabawy.

T&TA to komputerowa adaptacja solowych przygód do Tunnels & Trolls. To właśnie firma Flying Buffalo, wydawca T&T, wprowadziła na rynek przygody do rozegrania w pojedynkę, które dały potem początek współczesnym grom książkowym. Rok temu firma MetaArcade przygotowała aplikację dla systemów Android oraz iOS (w planach jest także wydanie wersji PC przez Steam), dzięki której można pograć w stare i nowe przygody solo do Tunnels & Trolls, m.in. Buffalo Castle (pierwszą tego rodzaju przygodę, oryginalnie wydana w 1976 roku), Naked Doom, Overkill oraz Grimtina’s Guard – obecnie lista liczy 15 tytułów i ciągle rośnie. MetaArcade planuje także udostępnienie narzędzi do pisania i publikowania własnych przygód na mechanice Tunnels & Trolls.

Silnik gry jest na razie dość prosty: obsługuje walkę i rzuty obronne, losowanie potworów wędrownych i innych zdarzeń losowych (np. właściwości wody w napotkanej fontannie). Grać można tylko wojownikami, a do wyboru są ludzie, krasnoludy, elfy i niziołki. T&TA to wciąż nowy produkt i liczę, że nadal będzie rozwijany. Byłoby fajnie, gdyby dodano do niego obsługę magii, co zresztą Flying Buffalo zrobiło w swoich przygodach, pozwalając korzystać z czarów w dość sporym zakresie (specjalne tabele opisywały efekty działania magii w konkretnych punktach przygody). Mimo tej prostoty zabawa jest przednia, a poziom trudności dość wysoki. Nie ma obaw, że każdą przygodę przejdzie się w parę minut.

Mechanika T&T niewiele się zmieniła przez 40 lat i jeśli ktoś grał w pierwszą bądź późniejsze edycje, to poczuje się jak w domu. Rzuty obronne wykonuje się za pomocą 2k6 (podstawowy poziom testu to 20 minus testowana cecha, minimum 4), a walka polega na rzucaniu pulą k6, doliczaniu bonusów lub kar i porównywaniu wyników – przegrany dostaje obrażenia równe różnicy. Zmiany z późniejszych edycji to m.in. obniżony poziom rzutu obronnego (5 w 1e), rzuty obronne na inne cechy niż Szczęście oraz „spite damage” – jeśli przegramy turę walki, to każda 6 wyrzucona na k6 zadaje przeciwnikowi 1 obrażenie. Do tego punkty doświadczenia stały się „Adventure Points” i nie zdobywa się ich już za zdobyte skarby, lecz za wykonanie misji (tak, nadal są naliczane za pokonane potwory oraz udane i nieudane rzuty obronne).

Gra jest darmowa. Za darmo udostępnione są także dwie przygody: The Ascendant oraz Naked Doom. Za resztę można zapłacić gotówką (ceny przygód wynoszą mniej więcej od 1 do 6 dolarów) lub obejrzeć i poklikać w reklamę, co daje „serduszka” wymienialne za możliwość gry w stosunku 1 do 1. W T&TA nie ma permadeath, a po ukończeniu przygody zachowujemy zdobyty ekwipunek i zgromadzone skarby.

Miałem okazję trochę już pograć. Przeszedłem The Ascendant – fajną startową przygodę, pozwalającą zdobyć nieco uzbrojenia i doświadczenia. Thief for Hire to króciutka złodziejska wyprawa, w której możemy zdobyć nieco złota (na razie nie ma co z nim robić, lecz twórcy gry mają to na uwadze). Buffalo Castle to już poważniejsze wyzwanie, choć po kilku próbach i przestudiowaniu mapy udało mi się ukończyć misję. Za to Naked Doom to esencja oldskulu, zginąć można już przy pierwszym spotkaniu, a potem jest tylko lepiej. :)

Wady? Narzekać można na dość małą czcionkę, jeśli gra się na telefonie. Ponadto zawarte w grze instrukcje i opisy działania mechaniki są raczej skąpe, lecz pozwalają dobrze się bawić. To jednak drobne niedogodności. Sporo radości daje mi to, że znam oryginalną grę i widzę, co i jak zostało zaimplementowane. Do tego sporo ilustracji to rysunki z papierowych wydań, w tym prace Liz Danforth. co cieszy jeszcze bardziej.

Tunnels & Trolls Adventures to świetna zabawa. Prosta, wciągająca, trudna i pełna wyzwań. Jeśli mieliście okazję grać w papierowe Tunnels & Trolls, to teraz możecie eksplorować podziemia zawsze i wszędzie. A jeśli ktoś nie zna tej klasycznej gry fabularnej, to wersja elektroniczna będzie bardzo dobrym wstępem. Owszem, jest uproszczona, nie pozwala na wiele, lecz ma wszystko to, za co lubię T&T, w tym nieco mniej poważne podejście do zabawy. W jakiej innej grze można się bowiem utopić w piwie? ;)

Trochę screenshotów: rzuty obronne i walka.

 Zamieścił: dn. 01/12/2017 o 21:10

  6 komentarzy do “Tunnels & Trolls Adventures”

Komentarze (6)
  1. A mi się udało przejść Buffalo Castle moją antyspołeczną i tępą (INT i CHA równe 6) ludzką wojowniczką już za pierwszym podejściem. Gra jest super (jak na swoje skromne warunki) i dobrze się złożyło, że napisałeś o niej akurat jak sam poprowadziłem T&T.

    • Buffalo Castle przeszedłem w sumie dwa razy, ale wracałem tam ze 4-5 (skutecznie, nieskuteczne próby pomijam). I tak dalej mam jedną sekcję niezbadaną- znaczy się wiem, co jest za wahadłem, ale jeszcze stamtąd żywcem nie wyszedłem. ;) Potem masę zabawy miałem w „Blue Frog Tavern” – tym bardziej, że mam na razie siły (5 poziom) tylko na jedną ścieżkę. :)

  2. Seji – to jest ekstra giera, od wczoraj tłukę jakby jutro miało nie nadejść (ale mam nadzieję, że nadejdzie, bo jeszcze wiele scenariuszy mnie czeka).
    Buffalo Castle zrobiłem cały – chociaż za pierwszym podejściem zamieniło mnie w kamień :)
    Dziękuję, bo pewnie bym się o niej nie dowiedział, gdyby nie Ty.

 Zostaw odpowiedź