Gru 302015
 

W 2015 roku działo się sporo, a pewne rzeczy udało się doprowadzić do końca. Co prawda nie wszystko poszło zgodnie z planem, a dwanaście miesięcy zleciało zdecydowanie za szybko, lecz nie można mieć wszystkiego. To był dobry rok.

STALKER

Na początku roku udało się wreszcie wydać grę fabularną STALKER, zaginioną legendę polskiej branży RPG, napisaną przez Łukasza M. Pogodę i Mateusza Tomczyka 20 lat temu. Gra, jak się okazało, wcale taka zaginiona nie była, tylko grzecznie leżała sobie w szufladzie jednego z autorów (wraz z większością oryginalnych ilustracji), czekając na właściwy moment.

Dogadanie wszystkiego, obrobienie tekstu, zdobycie brakujących ilustracji i uzyskanie zgody na użycie pozostałych to była niezła zabawa. Prace trwały o wiele dłużej, niż początkowo zakładaliśmy. Do tego mogłem się na własnej skórze przekonać, ile człowiek potrafi się nauczyć w ciągu dwóch lat, widząc po premierze, jak wiele błędów zostało w tekście. Wstyd mi trochę, jednak inaczej się nie dało, całość kończyliśmy na szybko. Powody ku temu były różne, jednak było to być albo nie być dla projektu. W każdym razie STALKER wyszedł. Gra została pobrana ponad 1000 razy i doczekała się wzmianki w różnych zakątkach sieci.

Nadszedł czas na moją ostatnią wyprawę do Strefy. Na stronę wgraliśmy poprawiony plik (zmiany są kosmetyczne; najpoważniejszą wyłapaną usterką były odwrócone koordynaty jednego z miejsc Lądowania). Być może kiedyś obrobię tekst gry jeszcze raz, doczyszczę i wrzucę do Sieci. A może zrobi to ktoś inny? W końcu treść podręcznika została udostępniona na licencji Creative Commons, zatem każdy chętny może z nią robić co mu się podoba (z wyjątkiem użytku komercyjnego; ponadto licencja nie obejmuje oprawy graficznej). Pozostaje mi już tylko życzyć stalkerom powodzenia. Szczęście dla wszystkich za darmo. I niech nikt nie odejdzie skrzywdzony.

STALKER – okładka

STALKER – okładka

SPOTKANIA LOSOWE

W 2015 roku ukazał się tylko jeden numer „Spotkań Losowych”. Na więcej zabrakło czasu. Pracujemy nad numerem czwartym i poniekąd nad piątym też, lecz daty (ha, wróżby z fusów!) wydania są tak mgliste, że nawet nie będę zgadywał. Rzućcie 2k12 (2 to luty, 3 to marzec, 13 to styczeń 2017 itd.) i podajcie wynik w komentarzach. Jak ktoś trafi, to ma u mnie piwo (lub może jakąś niespodziankę, zobaczymy). Nie wiem, co stanie się w ciągu kolejnych dwunastu miesięcy i jak sprawnie pójdą prace, a zdarzyć się może wszystko.

W każdym razie „Spotkania Losowe” mają się dobrze. Jest chęć do pisania i tworzenia fanzinu, są teksty i pomysły. Ponad 300 pobrań na numer to jak na tak niszowe przedsięwzięcie całkiem nieźle. Tak mi się wydaje. Do tego fajnie było zobaczyć „SL” na RPGGeek i usłyszeć, że pismo wygląda jak prozine w porównaniu ze „standardowym” erpegowym fanzinem. Martwi znikomy odzew po trzecim numerze, cóż jednak zrobić? Może w przyszłym roku doczekamy się więcej komentarzy.

Bawimy się zatem dalej w robienie zina. A że powoli? Nigdzie się nie śpieszymy, to w końcu tylko fanowskie internetowe pisemko. Zgadzam się, że przydałoby się jakieś „życie” pomiędzy kolejnymi numerami. Myślimy o tym, jednak każda poboczna aktywność zabiera czas, który można przeznaczyć na pracę nad fanzinem. Zobaczymy, co z tego wyjdzie. Wszystkich czekających na kolejny numer „Spotkań Losowych” proszę o uzbrojenie się w cierpliwość. Dzięki wielkie za to, że nas czytacie. :)

„Spotkania Losowe” 1/2015 – okładka

„Spotkania Losowe” 1/2015 – okładka

TUNNELS & TROLLS

Zwariowane pomysły są najlepsze. Można się z nich pośmiać, a potem machnąć ręką i żadnym się nie przejmować. Choć gdy któryś uda się zrealizować, radość jest tym większa. Tak właśnie było z polskim wydaniem Tunnels & Trolls. Dzięki pracy paru osób (a właściwie to k6 trolli – czy troll jest osobą ;)) udało się opublikować polską wersję drugiej najstarszej gry fabularnej na świecie.

Bardzo chciałem, żeby 100 egzemplarzy nakładu rozeszło się w pół roku. Marzenia się spełniają. Po sześciu miesiącach został nam jeden podręcznik na sprzedaż (o ile już nie trafił w czyjeś ręce, dawno nie pytałem o stan magazynu) oraz jeden promocyjny z osobnej puli (można go wygrać w konkursie – jest jeszcze czas na wysłanie zgłoszenia). To są niewielkie liczby, jednak biorąc pod uwagę niszowość przedsięwzięcia, myślę, że poszło nam nieźle. To kolejny przykład na to, że fani potrafią, nawet dysponując budżetem, za który można by co najwyżej kupić półtora podręcznika do Degenesis.

Czy ekipa k6 trolli ma plany na przyszłość? Tak, ma. Kiedy o nich poinformuje? Kiedy będzie o czym informować. Coś planujemy, jednak co z tego wyjdzie i kiedy – znów polecam rzut 2k12. :)

Okładka polskiej edycji „Tunnels & Trolls”

Okładka polskiej edycji „Tunnels & Trolls”

MOJE GRANIE

2015 był moim pierwszym rokiem regularnego grania od bardzo dawna. Świetna ekipa, z jaką mam przyjemność grywać, sprawia, że wracają do mnie wspomnienia moich najlepszych sesji z czasów szkoły średniej. A to, że udaje nam się grać w zasadzie co tydzień, mniej więcej w komplecie, mimo pracy i rodzinnych obowiązków, to już w ogóle pełny sukces. Awaryjnie są planszówki; obecnie tłuczemy w Imperial Assault – świetna gra, choć nie pozbawiona paru irytujących, acz drobnych wad. Nie gramy wyczynowo, nie przerabiamy miliarda gier w miesiąc, nie zliczamy godzin i rzutów kostkami. Po prostu dobrze się bawimy. Liczę, że kolejny rok będzie podobny lub nawet lepszy.

W 2015 roku wróciłem do prowadzenia na konwentach. Trochę się bałem, 15 lat przerwy robi swoje. Na szczęście okazało się, że sesje konwentowe to fajna rzecz, choć ma pewne wady. Wypada się z życia na parę godzin i nigdy nie wiadomo, na kogo się trafi (choć na razie nie miałem większych problemów). Korzyści są jednak dużo większe: można pograć w RPG, poznać nowe osoby, pokazać innym coś fajnego. Do tego Tunnels & Trolls doskonale nadaje się na konwentowe sesje jako system niewymagający mechanicznie, do grania na luzie i dla samej frajdy (i przy okazji można reklamę zrobić ;)). Jeszcze parę razy poprowadzę T&T na konwentach (najbliżej na zjAvie w lutym) i zapewne poszukam innej gry, choć przygody trolli w tunelach będę woził ze sobą jako zestaw awaryjny. Dużo miejsca nie zajmie – to tylko cienki podręcznik plus mapka i opis podziemi oraz kostki – a może się przydać.

Fragment mapy rysowanej przez graczy

Fragment mapy rysowanej przez graczy

Podsumowując, to był bardzo dobry rok. Pomogłem coś wydać, pograłem, pobawiłem się na konwentach. Poznałem kilka nowych osób i odnowiłem parę starych znajomości. A przede wszystkim starałem się żyć życiem fana i cieszyć się z tego. Na wiele rzeczy nie starczyło czasu: na książki i komiksy, na filmy, na gry wideo. Kiedyś to nadrobię. Na seriale, o dziwo, czas był. Dziękuję wszystkim, z którymi miałem okazję w tym roku spotkać się, porozmawiać na mniej lub bardziej poważne tematy, pokłócić się, zagrać, posnuć wielkie plany i takie zupełnie malutkie. Do zobaczenia i samych sukcesów na kościach! :)

 Zamieścił: dn. 30/12/2015 o 17:35

  4 komentarze do “2015: To był dobry rok”

Komentarze (4)
  1. Spotkania Losowe wyjdą w listopadzie 2016, ekipa trolli planuje coś na lipiec 2017.
    Brzmi jak sensownie rozłożone w czasie ;)

  2. Bardzo pozytywny wpis. Szczere gratulacje z powodu zrealizowania tylu projektów. Zniszczyłeś ostatnim zdaniem w sekcji o „Stalkerze” (wiem oczywiście, że to cytat, ale doskonale tam pasuje). Co do „Spotkań Losowych”, może załóż fanpage na FB – i tak już tam jesteś – i od czasu do czasu wrzucaj jakieś nowinki lub ciekawe linki? Notabene, ciągle chodzi mi po głowie pomysł na tekst, który chciałbym dla SL napisać…

 Zostaw odpowiedź