Paź 142015
 

Pierwszy raz na konwent pojechałem w 1996 roku. Był to Necrofobos w Kołobrzegu, a ja zupełnie nie miałem pojęcia, co się robi na konwentach. Oczywiście czytałem o tym w „Magii i Mieczu”, jednak czytać o czymś, a przeżyć to samemu, to zupełnie dwie różne rzeczy. Byłem raczej zagubionym początkującym konwentowiczem, choć bawiłem się dobrze. Czułem się członkiem fanowskiej społeczności, lecz nie wiedziałem, jak do tego wszystkiego podejść. Na kolejnym konwencie (Krakon 1999) było już o wiele lepiej, a to dzięki przyjaznej osobie, która pomogła mi ponownie odnaleźć się w konwentowym świecie i wyjaśniła co i jak.

Dość powiedzieć, że wsiąkłem w fandom (na wspominki przyjdzie czas w przyszłym roku). Urzekła mnie idea fanowskiej pracy, dzielenia się swoją pasją z innymi. Nie dla zysku czy sławy, lecz dla zwyczajnej frajdy. Czy chodzi o robienie konwentów, pisanie tekstów, redagowanie gier, opowiadanie o ostatniej sesji, czy też o zupełnie zwyczajne pogaduchy w gronie znajomych – zawsze jest fajnie. Miewałem okresy zmęczenia, zwątpienia, czasem nawet zniechęcenia wynikającego z przeładowania zobowiązaniami oraz zapewne też z pewnego znużenia tematem. Nigdy jednak nie rzuciłem bycia fanem w kąt. Wystarczyła dłuższa lub krótsza przerwa na zregenerowanie sił i można było wrócić do zabawy.

Bycie fanem to właśnie zabawa. Bawimy się, robiąc to, co lubimy i cieszymy się, kiedy inni podzielają nasze zainteresowania. Bycie fanem musi sprawiać satysfakcję, w innym wypadku trzeba dać sobie spokój.

Wierzę w fanów. W bezinteresowną chęć wspólnego tworzenia fajnych rzeczy. W budowanie społeczności, która pozwala osiągnąć więcej, niż można zdziałać w pojedynkę. I choć czasem chciałoby się więcej, mocniej, szybciej, to nie o to w tym wszystkim chodzi. Stąd cieszą mnie takie drobne rzeczy, jak krótka rozmowa na Imladrisie o „Spotkaniach Losowych” (dzięki!), te kilkaset pobrań fanzinu, odzew na Stalkera – w tym parę niespodziewanych maili – i radosna zabawa podczas konwentowej sesji w Tunnels & Trolls, gdzie trup słał się gęsto. Ktoś mógłby powiedzieć, że przy tak niskim zwrocie z inwestycji, choćby w postaci informacji zwrotnej, powinienem dać sobie spokój. Nie dam. To mój czas, moje zasoby i moja decyzja, co z nimi zrobić.

Warto być fanem. Warto robić to, co się lubi, nawet jeśli miałoby to sprawić przyjemność tylko jednej osobie – nam samym.

Jako suplement do powyższego marudzenia zamieszczam statystyki pobrań „Spotkań Losowych”, może się komuś do czegoś przydadzą. Uprzedzając pytania: numer czwarty będzie w 2016 (jeśli nic się nie popsuje po drodze).

SL #03 – okres od 29.06.2015 do 14.10.2015
Spotkania_Losowe_01_2015_ekran.pdf – 303 pobrania
Spotkania_Losowe_01_2015_druk.pdf – 56 pobrań
Spotkania_Losowe_01_2015.mobi – 34 pobrania
Spotkania_Losowe_01_2015.epub – 23 pobrania
Spotkania_Losowe_01_2015.azw3 – 7 pobrań

SL #02 – okres od 16.09.2014 do 14.10.2015
Spotkania_Losowe_02_2014_ekran.pdf – 386 pobrań
Spotkania_Losowe_02_2014_druk.pdf – 57 pobrań
Spotkania_Losowe_02_2014.mobi – 52 pobrania
Spotkania_Losowe_02_2014.epub – 37 pobrań
Spotkania_Losowe_02_2014.azw3 – 4 pobrania

SL #01 – okres od 27.08.2014 do 14.10.2015
Spotkania_Losowe_01_2014_ekran.pdf – 155 pobrań
Spotkania_Losowe_01_2014_druk.pdf – 37 pobrań
Spotkania_Losowe_01_2014.mobi – 32 pobrania
Spotkania_Losowe_01_2014.epub – 21 pobrań
Spotkania_Losowe_01_2014.azw3 – 4 pobrania

 Zamieścił: dn. 14/10/2015 o 23:46

  Jedna odpowiedź do “Z życia fana”

Komentarze (1)
  1. Owszem, warto. I dzięki Ci za włożoną pracę. Oby tej satysfakcji nie zabrakło.

 Zostaw odpowiedź