Sie 112014
 

Miałem okazję posłuchać kolejnej prelekcji Artura Szyndlera na temat powrotu Kryształów Czasu, tym razem na warszawskim konwencie Avangarda (7–10 2014). Większość informacji była powtórką ze spotkania w Krakowie (relacja tutaj). Poniżej znajdziecie jedynie uzupełnienie tamtego wpisu o rzeczy nowe lub lepiej wyjaśnione. Starałem się rzetelnie notować i takoż przenieść zapiski do Internetu, choć mogłem paść ofiarą własnej błędnej interpretacji słów autora gry lub niedokładnych notatek bądź też podczas spotkania zawiódł mnie słuch – miejcie to na uwadze.

Artur Szyndler – autor „Kryształów Czasu”

Artur Szyndler – autor „Kryształów Czasu”

Co było – z historii „Kryształów Czasu”
  • Pierwotnie Kryształy Czasu miały nosić tytuł Awanturnik. Stąd właśnie pochodzi nazwa założonego w 1994 r. przez Artura Szyndlera Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Klubów Miłośników Gier Fabularnych „Awanturnik” (więcej tutaj). Zrzeszone kluby miały umieścić w nazwie słowo „Awanturnik”; do stowarzyszenia należało 49 klubów o tej nazwie.
  • Sprzedano 3000 egzemplarzy książkowej wersji Kryształów Czasu (wyd. MAG, 1997 r.).
  • Ze względu na to, że prawami do tytułu przez siedem lat dysponowało Wydawnictwo MAG, autor gry musiał odmówić kilku ofertom wydań zagranicznych oraz adaptacji komputerowych, a także zaprzestał promowania gry; z reaktywacją tytułu musiał czekać, aż prawa wrócą do niego.
  • Odbyło się kilka edycji konwentu Krystalikon poświęconego Kryształom Czasu (niestety, nie znalazłem na jego temat żadnych informacji).
Co będzie – przyszłość „Kryształów Czasu”
  • Jeśli Kryształy Czasu mają wrócić jako gra, najpierw należy przypomnieć świat – to uzasadnienie wydawania najpierw powieści, a nie gry fabularnej, o której niewielu pamięta.
  • Powieść jest już napisana. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, będzie dostępna w październiku na Międzynarodowych Targach Książki w Krakowie (23–26 października 2014).
  • Zdradzono kilka drobiazgów na temat fabuły pierwszego tomu sagi i założeń całego cyklu oraz formy wydania (UWAGA! SPOILERY!):
    • Katan na nowo podbija Ochrię [najwyraźniej cofa się w czasie – przyp. Seji] – czy podbój przebiegnie tak samo, jak to wiadomo z kart historii?
    • dwunastu bohaterów oraz dwóch awatarów bogów będzie eskortować dziecko [najwyraźniej chodzi o Katana – przyp. Seji] do Labiryntu Śmierci;
    • zwroty akcji mają być niemalże co stronę;
    • korektorka powieści miała stwierdzić, że nigdy nie spotkała się z tak wielkim suspensem;
    • pojawią niespotykane gdzie indziej motywy, jak np. pojedynek na śmiech i życie (pojedynek na dowcipy: ten, kto się roześmieje pierwszy, idzie w niewolę u zwycięzcy; jeśli jednak żaden z walczących się nie zaśmieje, obu czeka śmierć)
    • każda rasa ma swój charakterystyczny styl poezji, co będzie można zobaczyć w zamieszczonych w sadze wierszach (np. demony nigdy nie mówią jednego wiersza tak samo, ponieważ zmieniają szyk wyrazów);
    • jak to ujął autor gry, w sadze coś dla siebie znajdą zarówno panowie („bitwy, walki, pojedynki, rzezie, oręż”), jak i panie („romanse, uwodzenie, wystrój wnętrz, wychowywanie dzieci”);
    • pojawi się sporo elementów humorystycznych i żartów;
    • jest szansa na audiobook, wiele jednak zależy od kwestii finansowych (odpowiedź na pytanie z sali, czy w związku z licznie występującymi w sadze pieśniami i wierszami można liczyć na odpowiednio przygotowaną wersję audio);
    • powieść ma być bogato ilustrowana (50–100 ilustracji);
    • pierwszy tom jest tłumaczony na angielski, możliwy jest Kickstarter z anglojęzycznym wydaniem powieści;
    • zaprezentowano niewielki fragment jednego z rozdziałów: piosenkę śpiewaną przez krasnoluda w wychodku (przywołując z pamięci, jest to historia rycerzy, którzy zesrali się w zbroje, a kał obryzgał króla i jego świtę; na koniec krasnolud radzi szybko korzystać z wygódki, zanim „smród skamienieje”)
  • Bestiariusz Kryształów Czasu, nigdy nie opublikowany w całości, zajmuje łącznie 1700 stron.
  • Każdy archipelag ma swój zestaw kolorów oraz motyw muzyczny nawiązujący do dominującej na nim kultury (m.in. lodowe elfy, wiedźmy, odpowiednik Arabii i Japonii, archipelag zamieszkany tylko przez martwiaki); jako ciekawostkę warto wspomnieć wiedźmie domy na kurzych łapach, które umożliwiają całym miastom ucieczkę przed wrogiem, oraz 1001 rodzajów piramid.
  • W świecie KC występuje 500 rodzajów uzbrojenia; na ilustracjach pojawią się tarsary (broń wzorowana na antycznym chińskim orężu) i szlapary (na zaprezentowanych pracach wyglądają podobnie do tych pokazanych w „Magii i Mieczu” nr 2(7)/94), a także półtalerze i toporomiecze.
  • W podręczniku do gry znajdzie się 200 grywalnych ras oraz 25 profesji postaci.
  • Są już opracowane trzy gry planszowe osadzone w świecie Kryształów Czasu.
  • Pokazano naprawdę świetne ilustracje (bardzo duża szczegółowość rysunków pozwala na wycinanie ich fragmentów, które potem funkcjonują jako samodzielne dzieła), w tym prace Jarosława Musiała; w projekcie bierze udział 15 ilustratorów i sześciu grafików odpowiedzialnych za kwestie techniczne.
  • Jeśli zbiórka na polakpotrafi.pl się nie powiedzie, książka być może zostanie wydana nakładem własnym autora, lecz bez planowanego rozmachu (istnieje tajny plan awaryjny, którego szczegółów nie zdradzono).

Teraz pozostało już tylko czekać na obiecane fragmenty powieści.

 Zamieścił: dn. 11/08/2014 o 17:38

  10 komentarzy do “Kryształy Czasu na Avangardzie”

Komentarze (10)
  1. Dzięki!

  2. Ten wpis jeszcze bardziej utwierdził mnie w przekonaniu, że reaktywacja Kryształów Czasu nie jest dla mnie. Uważam, że ten projekt to jakieś megalomańskie zapędy grafomana. Dodatkowo, nie mam zamiaru wpłacać kasy na coś, co i tak zostanie wydane „eśli zbiórka na polakpotrafi.pl się nie powiedzie, książka najprawdopodobniej zostanie wydana nakładem własnym autora, lecz bez planowanego rozmachu (istnieje tajny plan awaryjny, którego szczegółów nie zdradzono).” Dodatkowo, gdyby ta książka była tak genialna jak zapowiada trailer umieszczony na Polakpotrafi.pl to wydaje mi się, iż z wielką chęcią wydałoby ją któreś z dużych Wydawnictw – Wydawnictwo Literackie, Znak, Fabryka Słów… Jeżeli Ci gracze nie są zainteresowani tą pozycją, to uważam, że mamy do czynienia z czymś naprawdę słabym. Jeszcze mógłbym rozwlekać temat, ale chyba szkoda na to czasu.

    Dzięki wielkie za pierwszą i drugą relację. Bardzo fajna sprawa, dająca mi sporo wiedzy o projekcie Kryształy Czasu.

    PS. „zwroty akcji mają być niemalże co stronę” Katan trzymał miecz w lewej ręce. Pod koniec strony okazuje się, że jednak nie miał miecza. Później Katan się przedstawia. Pod koniec strony okazuje się, że to nie był Katan. Później Katan pije piwo w karczmie, pod koniec strony okazuje się, że Katan w ogólnie nie był w karczmie…

    • Wyda, nie wyda, i tak wyda – tylko co to za wydanie będzie? Myślę, że przede wszystkim chodzi o skalę przedsięwzięcia i sposób wydania. Wydrukować na byle papierze w druku cyfrowym może dziś każdy, natomiast w wersji z twardą oprawą, ilustracjami itd. już nie. I o to się moim zdaniem rozchodzi – żeby nie wydać książki byle jak, ale jak tylko da się najlepiej.

      Czy znajdą się chętni do kupienia powieści to już zupełnie inna sprawa.

  3. „w sadze coś dla siebie znajdą zarówno panowie („bitwy, walki, pojedynki, rzezie, oręż”), jak i panie („romanse, uwodzenie, wystrój wnętrz, wychowywanie dzieci”);”
    Serio? Mam nadzieję, że o gotowaniu i sprzątaniu też będzie, inaczej nie kupię!

  4. ” 200 grywalnych ras” czemu nie 500? Serio jest ktoś kto to czyta i nie zapala mu się lampka ostrzegawcza?

  5. „dla graczy dostępne będzie 100 ras (10 ras głównych, każda ma 10 podtypów) i 25 profesji (w tym nowe, np. demoniczny rycerz);”

    Widzę szybki przyrost:]

  6. Co za ściema

  7. Nigdy nie grałem w KC. Dlatego nie ma we mnie fanowskiego rozgoryczenia i zawodu. I dlatego proponuję troszkę inne spojrzenie na rodzące się „dzieło”:
    Autor jest zapaleńcem pełnym pasji – to widać. Na talent brakło miejsca. Jeśli ta książka wyjdzie, będzie najgorszą fantasy wszech-czasów. I o to właśnie chodzi. Pozycja stanie się kultową z miejsca, ze swoimi 700 rasami, pierdylionem czarów i kwiatkami w stylu „dowódczyni dowodzi”. Będzie tak zła, że aż dobra. Jak filmy klasy Z. Widzieliście The Room Tommy’ego Wiseau? Albo Birdemic? Albo Troll 2? Ja chciałbym mieć takiego potworka na półce.

    Po drugie z tego co mówi autor, najpierw książka potem erpeg, a patrząc jak się zwraca do fanów (tzn. ignoruje 90% komentarzy, które krzyczą wręcz: „obsypiemy Cię złotówkami za erpega, książkę mamy gdzieś”), gotów jest spełnić te groźby pozostawienia 5000 stron RPG na strychu.

    Także, polecam wyskoczenie z kasy, bo tu tworzy się historia literatury.

    • Adannyel, złe filmy są jednak łatwiej przyswajalne niż złe książki, moim zdaniem :) Czytanie czegoś, co jest po prostu fatalne stylistycznie, trochę boli, na innym poziomie niż po prostu oglądanie. No chyba że taką złą literaturę ktoś weźmie na warsztat i dopisze komentarze (kiepskie gimnazjalne fanfiki po wypluciu przez ekipę bloga typu Przyczajony słownik, ukryta logika nagle robią się szalenie zabawne).

      • Być może jestem już tak zaprawiony w przyswajaniu złych treści, że nie jest to dla mnie taka mordęga. ;) Próbki rozdziałów łyknąłem w trymiga i chcę więcej. ;)

Zostaw odpowiedź na Seji Anuluj