Kwi 062011
 
Moja kolekcja RPG

Moja kolekcja RPG

Szczur kazał mi napisać coś na blogu. Odparłem, że a) nie mam o czym, b) nic mądrego nie wymyślę. Upierał się. No to ma, co sam chciał. Nie jest to próba reaktywacji, ale jedynie chęć odpędzenia gryzonia. Choć jak znam życie, i tak nawet nie skomentuje. ;)

Kilka tygodni temu rozpadł się regał z książkami. Około piątej nad ranem coś zdrowo huknęło. Pierwsza myśl: kot wykonał skok na lampę. Nie. To spadły dwie zapakowane książkami półki – boczne ściany regału wypaczyły się do końca i dechy zleciały z kołków. Szczęśliwie obyło się bez ofiar w księgozbiorze – słyszałem opowieści o regałach rozlatujących się na części składowe.

Katastrofa przyśpieszyła odkładaną od miesięcy decyzję o nabyciu nowych zasobników na makulaturę. Kilkadziesiąt (jak nie więcej) kilogramów nośników słowa drukowanego zablokowało sąsiedni pokój, a mi zostały do podziwiania najpierw puste półki, potem gołe ściany (to, co zbiera się w ciągu paru lat za meblami, jest fascynujące i przerażające zarazem – przypomina mi się opowieść Funia o pleśni wynajdującej koło).

Przybyła ekipa, skręciła regały. Nadszedł czas na przeniesienie papieru z powrotem. Zacząłem od erpegów, jako że zawsze wszelkie przenosiny zaczynam od nich – wystarczy rozstawić półki na rozmiar A4 i gotowe.

W teorii.

Praktyka jak zwykle okazała się inna. Po raz kolejny zacząłem się zastanawiać, jak ustawić podręczniki. Alfabetycznie – tradycyjnie? Pewnie tak – najprościej, najszybciej, najłatwiej. O ile wszystkie wydania są w jednym języku. Traf chciał, że mam i polską, i angielską edycję Zewu Cthulhu – czy też Call of Cthulhu. No właśnie: macki staną pod „C” czy pod „Z”? Fading Suns / Gasnące Słońca – to samo. Wybór padł na angielską wersję. Jeden problem załatwiony.

Doszedłem do „D” jak Dungeons & Dragons. Czy Forgotten Realms to „D” czy „F”? Jeśli „D”, to 2. edycja powinna stac razem z 3.0 i 3.5 czy może je rozdzielić podręcznikami podstawowymi? Jeśli pod „F”, to czy różne drobiazgi na d20 (np. Spellslinger mają iść pod swoje literki? Co wtedy z Fading Suns: d20 – mam rozdzielić linię wydawniczą? Skonsultowałem z kolegą, także geekiem. „Stawiaj mechaniką” – powiedział. Tak więc stanęły najpierw rzeczy do AD&D, potem do AD&D 2nd Ed., potem 3.0 i tak dalej. FS zostało w kupie (chciałem ułożyć podręczniki chronologicznie, zgodnie z datowaniem Dzienników Alustro, ale jest to niemożliwe w związku ze specyfiką polskiego wydania – list z pierwszoedycyjnej podstawki przedrukowano w Byzantium Secundus, a zawsze jako pierwszy podręcznik w serii stawiam rulebooka).

Do tego doszedł dylemat: stawiać indie RPG z mainstreamem czy osobno? Tu przeważyły względy praktyczne: indie mają głownie format A5/B5 (i wariacje naokoło tego), a regał nie pozwalał na takie ustawienie półek, by uzyskać tylko i wyłącznie przestrzenie w rozmiarze A4. Niezależne erpegi maja teraz swoją osobna półeczkę, którą dzielą z portalowymi almanachami i pakietami CDTwilight: 2000.

Lubię mieć pewne rzeczy poukładane: cykle książkowe, serie komiksowe, gry. Cała reszta może tworzyć wir chaosu, ale paru rzeczom nie jestem w stanie odpuścić. Przy okazji skatalogowałem wreszcie kolekcję gier fabularnych. Tu tez nie obeszło się bez ciekawych odkryć (np. box Forgotten Realms ISBN 1-56076-617-4 TSR#1085, oznaczony jako AD&D, tak naprawdę jest settingiem drugoedycyjnym).

Niedawno Enc napisał o kolekcjonowaniu podręczników. Jestem kolekcjonerem. Niektóre gry kupiłem tylko dlatego, że zawsze chciałem je mieć (takie Gemini chodziło chyba za każdym od czasów artykułu w Magii i Mieczu), inne dla czystej przyjemności obcowania z nimi (drugoedycyjny Nobilis). Uwielbiam pudełkowe wydania erpegów od czasu, kiedy zobaczyłem jakiś moduł do Das Schwarze Auge (mapki!). Owszem, gry są do grania, ale także do czytania i do oglądania. Wątpię, żebym kiedykolwiek zagrał lub poprowadził Wampira: Mroczne Wieki, ale ten podręcznik ma akurat bardzo fajne ilustracje. Inne można czytać dla pomysłów i zastosowanych rozwiązań. Jeszcze inne dla rozrywki: zagrałem raz w Zły Cień: Kruki Urojenia ale wątpię, żeby Krakonman chciał poprowadzić ponownie, więc pozostaje jedynie czytanie o oburęcznych mrówkach, kosmopolitycznych krukach i ubożętach tudzież bagiennikach.

Czy przeczytałem to wszystko? Jeszcze nie. Był taki moment, że więcej kupowałem, niż mogłem przerobić. Nie lubię sprzedawać książek, choć wcześniej czy później zapewne pozbędę się części podręczników – tych, do których w ogóle nie wracam, albo takich, które okazały się zupełnie nie trafiać w mój gust. Na razie cieszę się nowym regałem i mam nadzieję, że ten za szybko się nie rozleci.

 Zamieścił: dn. 06/04/2011 o 12:10

  2 komentarze do “Z życia geeka: o ustawianiu książek”

Komentarze (2)
  1. He, he, znam z autopsji ;) Gdy sie przeprowadzilem na wlasne mieszkanko, powstala kwestia sciagniecia makulatury od rodzicow, wtedy bylo tego polowe mniej. Szczescia mialem o tyle, ze na firmie mam profesjonalna stolarnie, wiec moglem na spokojnie pogadac i zaprojektowac regal na ‚zamowienie’. Sam go zlozylem, zajmuje cala czterometrowa sciane, od podlogi do sufitu. Trzy wysokosci polek, na A4, B5 i format ksiazkowy. Tez mialem problem jak to poukladac, ogolnie jest alfabetycznie, ale raz po polsku, raz po angielsku. Ogolnie systemami, ale Achtung! Cthulhu stoi samodzielnie, ani CoC, ani SW. DnD stoja edycjami, Forgotten Realms wydzielone, ale Eberron jako samodzielny twor. W sumie zadnej wiekszej logiki w tym nie ma ;) Dobrze wiedziec, ze nie jestem jedynym swirem na Ziemii ;)

    • Tez zamawiałem regały. Mam najgrubsze półki, jakie robili. Powiedzieli, że wytrzymają i na razie jest dobrze. :) Ostatnio miałem problem, bo Zły Cień jest niewymiarowy, większy od A4 i wymaga nieco ekwilibrystyki, ale wszystko dobrze się skończyło i stoi tam, gdzie powinien, czyli pod „Z”. ;)

 Zostaw odpowiedź