Lip 192009
 

Zacznę od cytatu

To konkurs na Mistrza Gry w klasycznym (dla Polski) rozumieniu, bliższym „narratorowi” i „moderatorowi” niż „temu, kto przynosi podręcznik” albo pełni inną niestandardową rolę.

Można by się zastanawiać, czy powyższemu cytatowi bliżej do milutkiego nacjonalizmu, czy może do równie uroczej zaściankowości. Nie jest to oficjalne stanowisko organizatorów konkursu, ale wnioskując z pojawiających się od paru lat komentarzy, bardzo dobrze oddaje sedno Pucharu Mistrza Mistrzów.

Podczas porannej dyskusji z Dhaerowem na temat powyższego stwierdzenia (i PMM w ogóle) zacząłem się zastanawiać nad tym, jak ja bym widział konkurs mający wyłonić najlepszego Mistrza Gry. Poniżej znajdziecie szkic takiego przedsięwzięcia, zawierający najważniejsze rzeczy, na jakie moim zdaniem należałoby zwrócić uwagę. Moją wątpliwością jest potrzeba istnienia tego rodzaju konkursu – o czym pod koniec niniejszego tekstu.

Poniższy pomysł został spisany ad-hoc. Nie twierdzę, że proponowany szkielet konkursu jest idealny. Nie wiem, czy w proponowanej postaci zadziała. Uważam jednak, że inicjatywa zorganizowana w podobnej formie wyeliminowałaby wady PMM, o których mówi się od paru lat (np. tutaj, tutajtutaj).

W skrócie, uczestnicy prowadziliby gotowe scenariusze do systemów, których tytuły zostałyby ogłoszone rok wcześniej. Takie założenie ma związek z przyjętymi przeze mnie kryteriami oceny Mistrzów Gry, bazujących na technicznych aspektach prowadzenia (szczegóły w dalszej części tekstu).

1. Rok przed kolejna edycją konkursu zostaje ogłoszona lista systemów do poprowadzenia.

Mogłyby to być trzy gry wylosowane spośród następującej puli: polskie nowości wydawnicze plus gry popularne w Polsce plus ostatni nominaci/zwycięzcy Origins, Ennies i Indie RPG Award. W sumie powstałby zbiór 10-15 tytułów, reprezentujących przekrojowo rynek RPG nie tylko w Polsce.

2. Pierwszy z systemów uczestnicy prowadziliby w eliminacjach, kolejny w półfinale, a ostatni w finale konkursu.

Dwanaście miesięcy to dość czasu, by chętni zapoznali się z grami. Można by rozważyć inne opcje, np. rozgrywanie eliminacji w jakiś popularny system, półfinałów w nagrodzone zachodnie gry, a finałów w polskie nowości wydawnicze (o ile takie byłyby dostępne). Ważne jest, że uczestnicy prowadziliby ten sam system.

W grę mogą wejść osobiste preferencje prowadzących (gust, itp.), ale jeśli ma to być konkurs na najlepszego MG, to uczestnicy powinni pokazać, że radzą sobie z grami fabularnymi, a nie tylko z ulubionym systemem.

Dodatkowo, co według mnie jest bardzo istotne, sędziowie musieliby znać grę, na której bazie chcą oceniać prowadzących. W ten sposób nie byłoby sytuacji, w której ktoś z sędziów nie zrozumiał założeń tej czy innej gry fabularnej. Sędziowie powinni być też zaznajomieni ze światem i mechaniką danej gry – jeśli chcą oceniać, jak ktoś prowadzi, sami muszą być kompetentni.

3. Do prowadzenia w danym etapie każdy z MG dostałby ten sam scenariusz – najlepiej firmowy, przeznaczony do konkretnej gry. Mógłby to też być scenariusz stworzony na potrzeby konkursu, musiałby on być przetestowany i zawierać pewne elementy niezbędne do zastosowania kryterium ocen (jak. np. odwołania do mechaniki).

Pozwoliłoby to ustalić jednakowe, jednoznaczne, wyskalowane kryteria oceny na podstawie prowadzonego scenariusz.

4. Zakaz używania innych gadżetów niż handouty przewidziane przez scenariusz i tworzone ad-hoc mapki sytuacyjne. Dopuszczalne są mapki taktyczne i figurki/znaczniki, jeśli mechanika gry wspiera takie rozwiązanie.

Konkurs na najlepszego Mistrza Gry to konkurs dotyczący prowadzenia sesji, a nie predyspozycji aktorskich czy manualnych (pomoce na sesje). Jeśli prowadzenie ma być oceniane, to ocenie podlegać mogą wyłącznie aspekty techniczne rozgrywki: znajomość podręcznika, mechaniki, świata gry, dzielenie czasu gry pomiędzy graczy.

 5. Kryteria oceny:

  • realizacja scenariusza – ten sam scenariusz prowadzony byłby przez wszystkich uczestników, co pozwoliłoby na określenie stopnia zrealizowania tegoż podczas sesji. Jeśli daną przygodę można ukończyć w ciągu 4-5 godzin, a czas sesji odbiega od tego przedziału (na plus lub na minus), oznacza to, że prawdopodobnie wystąpiły jakieś zakłocenia (problemy z komunikacją, pominięcie niektórych wydarzeń, itd.- możliwe jest oczywiście, że wyjątkowo sprawna drużyna ukończyłaby przygodę przed czasem przy braku błędów ze strony MG, ale jest to raczej wyjątek, niż reguła, przy poprawnie skonstruowanym scenariuszu). Żeby uniknąć sytuacji, w której wszyscy grający znaliby przygodę (w przypadku używania scenariuszy firmowych) zalecane byłoby losowe przydzielanie graczy na sesje.
  • znajomość podręcznika – stopień, w jakim prowadzący zna podręcznik i z jaką swobodą znajduje w nim niezbędne informacje (przestoje w celu znalezienia danej zasady; umiejętność rozwiania wątpliwości graczy poprzez odwołanie się do właściwych reguł).
  • znajomość mechaniki – ewentualne błędy popełniane przez MG podczas interpretacji sytuacji na sesji i improwizacji w przypadku braku konkretnych zasad (wytyczne ogólne zawarte w mechanice odnośnie do sytuacji nie uwzględnionych przez podręcznik) bądź też odwoływanie się przez scenariusz do zasad gry (typu: przeprowadź test skradania, itp.), w tym znajomość reguł walki. W przypadku mechanik bezkostkowych byłaby to rzetelność MG w stosowaniu się do zaleceń podręcznika, wedle których przeprowadzane byłyby testy. Tu położony byłby nacisk na to, żeby sędziowie mieli pojęcie o tym, co oceniają.
  • znajomość świata gry – kompetencje ogólnosystemowe MG, na ile zaznajomiony jest on z realiami, w których rozgrywany jest scenariusz (improwizacja, odpowiadanie na dotyczące świata gry pytania graczy) – wymagany zasób wiedzy nie wykraczałby poza podręcznik podstawowy plus rozgrywany scenariusz. Jak wyżej – również wymaga kompetentnych sędziów.
  • Zarządzanie czasem gry – czy każdy z graczy dostał możliwość bawienia się swoją postacią, czy też ktoś był faworyzowany. Także umiejętność zaangażowania w grę graczy biernych i przyhamowania ambicji osób zbyt aktywnych.

To przykładowy zestaw kryteriów, oceniających kwestie techniczne występujące podczas prowadzenia. Opisują one konkretne zagadnienia związane z zadaniem pełnionym przez Mistrza Gry, a nie jego osobiste predyspozycje do tworzenia opisów czy figurek z papier-mâché. Dla każdego z powyższych punktów da się opracować jasną, czytelna i obiektywną skalę ocen, niezależną od osobowości MG i gustów oceniających.

Ocenie nie powinny podlegać następujące aspekty:

  • ocena sesji przez graczy (czysto subiektywne odczucie, zależne od o wiele większej liczby czynników, niż „jakość MG”)
  • erudycja MG (RPG to gra, zabawa – nie trzeba być specjalistą od okrętów podwodnych, by wykorzystać je na sesji)
  • wszelkiego rodzaju aspekty pozagrowe, jako nieleżące u podstaw zabawy w gry fabularne, jak i niebędące warunkiem koniecznym do gry w RPG (subiektywne, jaki nastrój, klimat; predyspozycje do gry aktorskiej, wokalne, etc.)
  • zaabsorbowanie uwagi graczy: nie da się obiektywnie ocenić sposobu, w jaki ktoś skupia swoją uwagę – jeśli np. nikomu z uczestniczących w sesji nie przeszkadza zabawa telefonem, a gracz w pełni bierze udział w zabawie, wszystko jest w porządku. Nie każdy wpatruje się w MG jak w obraz.
  • ocena sposobu komunikacji z graczami – jeśli gracze rozumieją, co się dzieje podczas gry, to nie ma znaczenia, czy prowadzący stosuje długie opisy, czy też omawia sytuację w kilku zdaniach. Przekaz musi być zrozumiały, niezależnie od formy, a jego jakość (nie sposób przekazu!) przekłada się na realizację scenariusza.

Dodatkowe uwagi:
1. Żeby uczynić PMM faktycznym konkursem fandomu, a nie k10 osób, które akurat przyjadą na konwent, dobrze by było wprowadzić eliminacje na kilku wcześniejszych konwentach, których zwycięzcy spotykaliby się w rozgrywkach finałowych. Zdaję sobie sprawę z problemów organizacyjnych (ogłoszenie listy systemów, logistyka), jakie za tym stoją, więc rzucam tę myśli jako pomysł na (daleką) przyszłość.

2. Kryterium doboru systemów: w celu zapewnienia obiektywnych ocen i skali porównawczej, biorący udział w konkursie powinni, jak wspomniałem, prowadzić te same gry i scenariusze, a także zapewnić kompetentność sędziów. Pula, z jakiej dobierane byłyby gry, jest oczywiście do przedyskutowania, jednak uważam, że skupianie się wyłącznie na garstce mainstreamowych gier obecnych w Polsce jest błędem (nie jest to założenie PMM, ale tak to obecnie wygląda). RPG nie kończy się na obszarze między Wisła a Bugiem. Dodatkowo w przypadku rozgrywania konkursu co roku, byłaby to reklama dla wydawców i autorów – nie widzę problemów z wykorzystaniem podczas konkursu systemu autorskiego, którego stopień ukończenia pozwala na bezproblemowe prowadzenie sesji.

3. Skala ocen: zależnie od przyjętego podejścia, oceny mogą być wystawiane w ujęciu całościowym wedle powyższych kryteriów, lub też można zastosować model ocen cząstkowych. Przyjmując za kryteria odpowiednie punkty wymienione w scenariuszu, ocenie w obrębie danego kryterium może podlegać kilka zagadnień. Suma ocen (czy też średnia albo mediana, itd. – co będzie bardziej miarodajne) da w wyniku notę końcowa w danej kategorii. Model cząstkowy pozwoliłby na jeszcze większe zobiektywizowanie ocen. Owszem, takie podejście promuje granie „by the book”, ale to nie miałby być konkurs na to, kto najlepiej dryfuje systemy lub ignoruje zasady.

Jeśli ideą konkursu jest wyłonienie najlepszego Mistrza Gry, to kryteria powinny wspierać cel takiej inicjatywy. Rolą prowadzącego jest zarządzanie formalną strona sesji i dostarczanie graczom informacji, jak świat gry reaguje na ich poczynania. Nie leży w jego kompetencjach ani bycie artystą-plastykiem, ani aktorem scenicznym. Więcej, takie umiejętności nie są ani niezbędne, ani wymagane, by (dobrze) bawić się w gry fabularne.

Konkurs nie powinien też wspierać konkretnego stylu grania. Zawody mające wyłonić najlepszego MG powinny skupiać się na roli prowadzącego i na wspólnych jej cechach, a nie na aspektach pobocznych, które nie są wymagane (a czasem mogą wręcz nie być pożądane).

Komentarz do idei konkursu na najlepszego Mistrza Gry:
Czy jest sens organizować takie zawody? Moim zdaniem nie. Jakość zagranej czy poprowadzonej sesji zależy tak naprawdę wyłącznie od subiektywnych odczuć graczy i prowadzącego. Są to na tyle ulotne i niemierzalne wartości, że nawet wspomaganie się dodatkowymi kryteriami niewiele pomoże. To, co można oceniać bezpiecznie, to wyłącznie kwestie techniczne, które owszem, mają wpływ na odczucia wyniesione z sesji, jednak nie są ostatecznym kryterium oceny. Gustu ocenić się nie, da ani nastroju, ani chwilowych predyspozycji. Podnoszenie do rangi konkursu aspektów technicznych w przypadku hobby, które nie ma elementów wyczynowych i ma pozwolić na dobrą zabawę i miłe spędzenie czasu (w odróżnieniu od np. projektowania i budowania modeli) ma niewielki sens.

Osobna kwestia to gry bez MG – czy da się je wprowadzić na PMM? Ni wiem. Prawdę mówiąc, ten szczegół podaje w wątpliwość sens organizowania tak konserwatywnej w formie imprezy, jaką jest Puchar Mistrza Mistrzów. O ile trend gier bez prowadzącego nie jest silny, to jednak istnieje. Wykluczanie z PMM tego typu zabawy jest nieporozumieniem. Jeśli więc formuła konkursu poświęconego grom fabularnym nie jest w stanie pomieścić wszystkich aspektów zabawy, należałoby ją zastąpić czymś innym, pozwalającym na uczestnictwo każdemu. Prawdę mówiąc, nie widzę żadnych korzyści z organizowania takich zawodów, a celebrytów ci u nas aż nadto.

 Zamieścił: dn. 19/07/2009 o 16:39

 Zostaw odpowiedź