Gru 212008
 

Krakonman świetnie podsumował ostatni Falkon: dużo mówiło się na konwencie o grach, których na rynku już nie ma albo jeszcze/wciąż nie ma (dokładny cytat w linkowanej relacji z konwentu). Chciałbym poruszyć kwestię tytułów, które mają ukazać się w bliższej lub dalszej przyszłości – choć może nie tyle samych gier, ile formy ich wydania.

Na konwencie wybrałem się na spotkania z dwoma erpegowymi wydawnictwami (paneli z innymi nie było lub też na nie dotarłem): Imaginator i Menhir. Na każdym spotkaniu zadawałem następujące pytanie: „Czy planujecie wydać podręcznik w formie elektronicznej?” Prawdę mówiąc, odpowiedź znałem, byłem jednak ciekaw, czy może coś się zmieniło tak na polskim rynku, jak i w sposobie myślenia wydawców.

Przygotowujące polską edycję Exalted Wydawnictwo Imaginator – a dokładnie reprezentujący je Quendi – stwierdziło, że cyfrowej wersji gry nie planuje. Gdyby więc ktoś zapragnął zaopatrzyć się w plik, będzie musiał skorzystać z wersji oryginalnej.

Z kolei przedstawiciele Menhira powiedzieli, że elektroniczne wydanie drugiej edycji Poza czasemArmii apokalipsy jest do rozważenia – najpierw jednak obie gry muszą zostać ukończone. Przyznaję, że zaskoczyła mnie ta odpowiedź. Być może jest to jakieś światełko w tunelu.

Cyfrowych wersji podręczników do gier fabularnych bardzo długo podchodziłem jak pies do jeża. Tak, lubię papier. Fajnie jest postawić podręcznik na półce (zwłaszcza tak ładny, jak np. Nobilis). Jestem zwolennikiem publikacji elektronicznych, ale mimo to nie byłem w stanie przekonać sam siebie do kupowania erpegowych PDF-ów*, kiedy mogłem nabyć wersję tradycyjną. Nadszedł jednak taki dzień, że nie miałem wyboru: Red Brick Ltd. zaczęło wypuszczać krótkie przygody do Gasnących Słońc wyłącznie w PDF. Kupiłem, wydrukowałem, przeczytałem, a plik wrzuciłem do odpowiedniego katalogu. W międzyczasie nabyłem też komplet podręczników do Twilight: 2000 na CD.

W pewnym momencie zaskoczyłem: może i wolę papier, twarde oprawy i zapach farby drukarskiej, ale w przypadku gier, które już dawno są out of print publikacje elektroniczne to idealne rozwiązanie. Podobnie jest w przypadku małych wydawnictw (koszty!), co po prawdzie zauważyłem już przy okazji ekspansji d20 i wysypu masy półprofesjonalnych projektów, które można było nabyć chociażby w RPG Now. U nas rękawice podjęło Wydawnictwo CK Games, ale skończyło się głównie na zapowiedziach, przy czym gry miały być wydawane elektronicznie oraz w druku na żądanie – nie było planów wydawania równolegle wersji cyfrowej i papierowej.

PDF-y są wygodne. Można w nich łatwo wyszukać tekst (nie, indeks nie wystarcza). Red Brick co jakiś czas publikuje poprawione wersje shardów, uwzględniając znalezione w poprzednich wydaniach błędy (takie podejście zapowiedziało też 93 Games Studio względem elektronicznej wersji podręcznika do Twilight: 2013). Elektroniczna kopia daje też możliwość wydrukowania rozdziału czy dwóch – plik kilkunastu kartek łatwiej nadaje się do przeglądania w autobusie czy pociągu niż kilkusetstronicowe tomiszcze. Co więcej, dzięki PDF mogę czytać podręcznik zaraz po zakupie, co umila czas oczekiwania na drukującą się wersję papierową (wspomniany Twilight: 2013MouseGuard).

Co z piractwem, P2P, skanami – spytacie? A nic, były, są i będą. Dowodem na to, że elektroniczne wersje podręczników mają sens, jest działający z powodzeniem od paru lat sklep DriveThruRPG. Można tam kupić zarówno nowości – często przed papierową premierą – jak i starsze tytuły, które nie miałyby inaczej szansy na wznowienie.

Na naszym rynku** raczej nie zanosi się na rewolucję. Co prawda przepytałem tylko dwa wydawnictwa z kilku działających obecnie, ale nie wydaje mi się, żeby ktokolwiek zaprezentował stanowisko inne niż „rozważymy”. Co zostaje zatem polskim graczom? Zaopatrzyć się w skaner i samemu zrobić OCR, gdy zajdzie taka potrzeba. Na papierze nie da się zrobić Control+F.

*PDF jest tu użyty jako synonim elektronicznych dokumentów.
**Jeśli jeszcze w ogóle można mówić w tej chwili o czymś takim, jak erpegowy rynek w Polsce, gdyż znów mamy lekką zapaść, wbrew dość licznym ostatnio wydawniczym zapowiedziom – wszak to tylko zapowiedzi, do tego ostatnio nagminnie nierealizowane.

 Zamieścił: dn. 21/12/2008 o 02:09

 Zostaw odpowiedź