Mar 022007
 

Fani gier fabularnych mają to do siebie, że bardzo często tworzą materiały do swoich ulubionych gier. Jakość tych produktów jest oczywiście mocno zróżnicowana – trafiają się i straszliwe gnioty, jak i absolutne perełki, dorównujące lub przewyższające nawet to, co wyszło spod pióra oryginalnych autorów.

Internet pełen jest fanowskiej twórczości, za którą autorzy, rzecz jasna, nie otrzymują wynagrodzenia. Fani tworzą dla własnej satysfakcji. Jeśli opublikowany materiał zostanie uznany za wart uwagi, a ktoś poleci go znajomym lub wykorzysta samemu na sesji, autor może być z siebie dumny.

Czasem zdarza się i tak, że autor lub wydawca gry zainteresuje się fanowską twórczością. Na dobrą sprawę obaj powinni mieć choćby minimalne rozeznanie, jak wygląda fandom skupiony wokół produktu, co ludzie mówią i co piszą, ale to temat na kiedy indziej. Uważam, ze chociaż satysfakcja z pozytywnej reakcji fanów na opublikowany materiał fanowski to dużo, prawdziwa nobilitacją jest dostrzeżenie publikacji przez autora lub wydawcę gry. A jeśli nadarza się szansa oficjalnego wydania materiału tworzonego dla własnej przyjemności, wszyscy powinni zacząć bić brawo. Materiał okazał się bowiem na tyle dobry, że warto go wydać na papierze. Co więcej, dla fana jest to przeskok o poziom wyżej – z hobbysty zmienia się on w twórcę materiałów do gry, wymienianego oficjalnie czy to w materiałach prasowych, czy w bazach danych podręczników do RPG (o liście płac w samym dodatku nie wspominając).

Każda inicjatywa fanowska jest cenna. Każde wsparcie wydawcy dla fanów jest na wagę złota. Jedni są bowiem zależni od drugich – i odwrotnie. Jeśli więc wydawca chce wesprzeć fanów podając im rękę i mówiąc „wy napisaliście, a ja to wydam i zapłacę”, należy odbić korki od szampana. Wydawca bowiem pokazał, że mu zależy, fani zaś mają okazję zyskać nie tylko dobry materiał, ale także wskazówkę, czyją twórczość należy śledzić ze szczególna uwagą.

Dlatego też zdębiałem lekko, kiedy przeczytałem o decyzji Wydawnictwa Portal, które pod presją fanów (sic!) wycofuje się z pomysłu wydania drukiem najlepszych fanowskich materiałów do Neuroshimy. Argumenty fanów? „Bo to już było”, „Bo w sieci mam za darmo”.

Zazwyczaj materiały fanowskie, zanim trafią na papier, są redagowane, uzupełniane, bywa, że pisane w dużym stopniu od nowa. Na pewno nie są jedynie zwykłym Control+C Control+V z sieci. Znając Portala, pewnie dorzuciliby do dodatku jakieś premierowe materiały lub to, co nie zmieściło się w poprzednich publikacjach. Ale nie, zmuszeni przez fandom gry (jaki to fandom, który nie chce nowych materiałów?!) odwiesili pomysł na kołek, by czekał na lepsze czasy.

Jak napisałem wyżej, każdy gest wydawcy w stronę fanów jest ważny. Ważna jest jednak również postawa fanów wobec wydawnictwa. Nie zdziwiłbym się, gdyby Portal po tym wydarzeniu nieco przystopował swój entuzjazm względem fandomu portalowych gier. Ale cóż zrobić: to przecież jest „tylko” od fanów dla fanów..

 Zamieścił: dn. 02/03/2007 o 16:35

 Zostaw odpowiedź